Osoby, które interesują się historią wojskowości polskiej wiedzą o używaniu skrzydeł przez husarzy. Być może niektórzy też widzieli obraz przedstawiający jeźdźca tatarskiego z takową ozdobą. Jednak mało kto wie, że i nasza jazda lekkozbrojna, zwana kozakami (1), a później pancernymi, mogła mieć skrzydła.
Wertując, na prośbę kolegi, księgę van Boota (1) znalazłem poniższy obrazek:
Po uzbrojeniu wydaje się, że przedstawia on kozaka, ewentualnie lisowczyka.
(1) Nie mylić z buntowniczymi Kozakami zaporoskimi !
(2) Iournael, Vende Legatie, gedaen inde Iaren 1627. en 1628. ... .
poniedziałek, 25 maja 2015
Przyczyny klęski korsuńskiej w 1648 roku
Dziś wpis rocznicowy.
W dniach 25-26 maja 1648 roku doszło do bitwy pod Korsuniem w wyniku której armia koronna została doszczętnie rozbita. Niestety w swej książce na ten temat Biernacki (1) tylko częściowo zacytował zdanie Adama Hieronima Sieniawskiego, który dowodząc tam pułkiem został wzięty do niewoli. Wkrótce został z niej wypuszczony w zamian za obietnicę okupu i znalazł się we Lwowie, gdzie spotkał się m. in. z podczaszym koronnym Mikołajem Ostrorogiem, który w swym liście przytoczył opinię Sieniawskiego na temat przyczyn tragedii.
Myślę, że warto podać ją w całości, gdyż daje analizę możliwości obrony i bardzo dobitnie akcentuje przyczyny pogromu (2):
(1) W. Biernacki, Żółte Wody-Korsuń 1648, Warszawa 2004, s. 187: "nie chciał [hetman] słuchać rady starego żołnierza, ale osób niewiadomych".
(2) Archiwum Państwowe w Gdańsku, sygn. 300 R, Ee 32, s.278, Od Jeo. Mci Pana Podczaszego koronnego ze Lwowa de data 17 Juny 1648 do Jeo. Msci Pana kanclerza koronnego. Cytat redagowałem.
W dniach 25-26 maja 1648 roku doszło do bitwy pod Korsuniem w wyniku której armia koronna została doszczętnie rozbita. Niestety w swej książce na ten temat Biernacki (1) tylko częściowo zacytował zdanie Adama Hieronima Sieniawskiego, który dowodząc tam pułkiem został wzięty do niewoli. Wkrótce został z niej wypuszczony w zamian za obietnicę okupu i znalazł się we Lwowie, gdzie spotkał się m. in. z podczaszym koronnym Mikołajem Ostrorogiem, który w swym liście przytoczył opinię Sieniawskiego na temat przyczyn tragedii.
Myślę, że warto podać ją w całości, gdyż daje analizę możliwości obrony i bardzo dobitnie akcentuje przyczyny pogromu (2):
„to poszło za złą radą i małem Sercem Jego Mości Pana krakowskiego [czyli kasztelana krakowskiego Mikołaja Potockiego], który gdy by był serca nie tracił, a trwał na dobrym miejscu, kędy się byli okopali, i mieli munitią Woienną, także żywność na dwa albo na trzy miesiące, mogli się bronić i wstręt nieprzyjacielowi uczynić, a to osobliwie musieli by byli Tatarzy ustąpić z pola. Ale Jego Mość Pan krakowski nie chciał słuchać rady Starego Żołnierza ale osób nie wiadomych, ustąpił z tego miejsca na gorsze tylko Taborem się okrywszy. W lesie jednym na błotach (kędy nieprzyjaciel wyciął sztukę tego lasu), a poniektórych rowach nakładł [wróg] chruściny, któredy było trudno uchodzić, zwłaszcza konnemu, którzy tak byli ściśnieni, owo zgoła nieśmiałość Pana Hetmana i drugim Serce straciła choć z dobrym i świadomym żołnierzem, których także zabrono sine ulla resistentia [bez najmniejszego oporu], wszystkich prawie pieszych, gdyż nie mogli dla tej przyczyny koni używać”.Jak widać to nie sposób w jaki przeprowadzono odwrót ale sama decyzja o jego podjęciu była przyczyną klęski. Warto w tym kontekście dodać, że Mikołaj Potocki w młodości brał udział w odrocie w taborze spod Cecory w 1620 roku. Tam Polacy, przebijając się z powodzeniem przez wojska tatarskie, wycofywali się z Mołdawi w kierunku granicy polskiej. Dopiero już nad granicą polską, w wyniku tumultu w samym taborze, doszło do pogromu sił koronnych. Być może hetman sądził, że i jemu uda się wyprowadzić w ten sposób tabor spod Korsunia. Zupełnie przy tym jednak nie uwzględnił różnicy w składzie wojsk wroga spod Cecory i spod Korsunia. O ile pod Cecorą gros sił przeciwnika stanowiła jazda tatarska, a piechota była najpradopodobniej jedynie w nielicznym wojsku tureckim, gdzie mogła stanowić 1000 ludzi, to pod Korsuniem oprócz licznej jazdy tatarskiej była także liczna piechota kozacka i to nieźle uzbrojona, gdyż jej gros (6000) stanowili regestrowi, którzy przeszli na stronę Chmielnickiego.
(1) W. Biernacki, Żółte Wody-Korsuń 1648, Warszawa 2004, s. 187: "nie chciał [hetman] słuchać rady starego żołnierza, ale osób niewiadomych".
(2) Archiwum Państwowe w Gdańsku, sygn. 300 R, Ee 32, s.278, Od Jeo. Mci Pana Podczaszego koronnego ze Lwowa de data 17 Juny 1648 do Jeo. Msci Pana kanclerza koronnego. Cytat redagowałem.
wtorek, 19 maja 2015
O wielkości taboru polskiego pod Grunwaldem
Tytułowym problemem zajmowało się wielu historyków. Jednym z najbardziej uznanych i zajmujących się tą problematyką był Andrzej Nadolski. W swej podstawowej pracy na ten temat (Grunwald. Problemy wybrane, Olsztyn 1990) na stronie 71 sprzeciwił się starszym koncepcjom polskich historyków dotyczących szacowania liczby wozów polskiego taboru (T. Nowak, Z. Spieralski-8000, O. Laskowski-9000 lub 11000, S.M.Kuczyński-10500) uważając podane liczby za poważnie przesadzone. Sam Nadolski szacował, że na jeden wóz przypadało około 5-6 kombatantów co przy przyjętych przez niego 20 000 żołnierzy polskich dałoby około 3300 do 4000 wozów (do tego trzeba by doliczyć wozy szacowanych na 10 000 wojsk litewskich ale nie zauważyłem, by Nadolski zajął się tym problemem).
Przywołane jednak przez niego argumenty są nie do obrony.
Pierwszy (robienie analogii między wyprawą morską, a lądową) wydaje się, i słusznie, wątpliwym samemu Nadolskiemu: Przypomnijmy tu analogię krzyżacką, znaną z wyprawy gotlandzkiej , gdzie jeden wóz przypadał na 15 ludzi, a więc na pewno mniej niż jedną kopię. Proporcja ta mogła być wprawdzie spowodowana przez szczególny, amfibijny charakter wyprawy(s.71).
Drugi dotyczy stoczonej 44 lata później bitwy pod Chojnicami. Powołując, się na pracę Mariana Biskupa[1]Nadolski próbuje udowodnić, że niekoniecznie każda lub prawie każda kopia rycerska miała własny wóz. Twierdzi więc, że ogólną liczebność wojsk polskich zaangażowanych w chojnickiej bitwie określa się ze znacznym prawdopodobieństwem na ok. 16 000, bez czeladzi obozowej, co odpowiadałoby ok. 5000 kopii, jeśli podobnie jak to czyni większość zaangażowanych autorów, przyjmiemy jako przeciętną, kopię złożoną z 3 kombatantów. Problem jednak w tym, że w innych miejscach pracy sam Nadolski przyjmuje kopię jako jednostkę organizacyjną jazdy. Tymczasem jazda polska pod Chojnicami szacowana była w źródłach także znacznie mniej niż na 16 000, bo odpowiednio na 11 000 (i 18 000 pieszych, licząc zapewne oprócz pieszych żołdaków także służbę obozową) przez M. von Kokritza (wroga !) i 12 000 przez Lindau’a[2] co dawałoby około 3500 do 4000 3-osobowych kopii. Jeśli więc przyjmiemy, że Długosz podał prawidłową liczbę wozów polskich (4000)[3] to okaże się, że oprócz kilkuset wozów dla pieszych i artylerii znajdziemy 1 wóz na jedną kopię, ewentualnie garstkę mniej. Tymczasem Nadolski przyjął dla swych obliczeń, że to dane krzyżackie były bardziej wiarygodne co do liczby (2000-3000) polskich wozów (s.71). Jest to jednak wątpliwe wobec faktu, że pod osłoną ciemności część wozów zdołano wycofać[4]. Mogło być zatem tak, że te 3000 wozów podane przez Kokritza[5], to te które Krzyżacy zdołali zdobyć. Tak więc, mając do dyspozycji liczby 11-12 000 lub 16 000 polskiej jazdy i 2000, 3000 lub 4000 wozów Nadolski wybrał najwyższe liczby jeźdźców (16 000) i środkową liczbę wozów (3000). Wyraźnie jest to pisanie pod tezę. Z powyższego rozważania wynikałby raczej rachunek 1 wóz na 3 konnych albo najkorzystniej dla zwolenników ograniczenia liczby wozów za samym Kokritzem 3000 wozów na 11000 konnych lub za Długoszem 4000 wozów na podane w innych relacjach 16000 konnych co daje maksymalnie 4 konnych na 1 wóz.
Trzeci argument wydaje się najmocniejszy, jest to liczba 200 wozów w taborze krzyżackim pod Święcinem przypadająca na 1000 jeźdźców krzyżackich (s.71) powtórzona oczywiście za Biskupem[6]. Nie można jednak wykluczyć, że dowódca krzyżacki, wobec lesistego terenu, który musiał utrudniać marsz wozów, wziął jedynie ich część, zwłaszcza, że jak podaje Długosz, śpieszył się, zanim Duninowi nadejdą posiłki[7].Dzielenie lub zmniejszanie taboru było niekiedy praktykowane o czym świadczą lepiej mi znane przykłady XVII-wieczne. Chociażby pod Korsuniem w 1648 roku wobec planowanego odwrotu ograniczono tabor do 26 wozów na chorągiew 100-konną, 18 na 60-konną i 15 na 50-konną.
Czwarty argument to podana przez Zdzisława Spieralskiego liczba wozów w wojsku polskim pod Obertynem (s. 71-72). Powołał się tutaj Nadolski na dwie pozycje Spieralskiego (Kampania obertyńska 1531 roku, Warszawa 1962; Jan Tarnowski, Warszawa 1977, s.151, 159) w przypadku pierwszej nie podając konkretnej strony. W tej drugiej jednak na stronie 159 znajduje się przypis nr 48, który prowadzi jedynie do tej pierwszej pracy na strony 144-147 i 268-269. Szacunek liczby wozów przedstawiony jest tam na stronie 146: Odrzuciwszy więc liczbę 800 wozów[8], stajemy ponownie przed pytaniem, ile w rzeczywistości mogło ich być. Odpowiedź na to pytanie dał sam Tarnowski, który pisał, że „dwiema sty, a najwięcej trzema sty wozów wielki poczet ludzi zakryje, a zawsze i pieszych i jezdnych”. Ustalamy więc na tej podstawie, że w armii polskiej pod Obertynem było około 300 wozów. Problem polega jednak na tym, że przywołany cytat Tarnowskiego z Consilium rationis bellicae (k.4) to rada wojenna, a nie stwierdzenie dotyczące liczby wozów pod Obertynem. Zresztą czyż wielki poczet można utożsamiać z całą armią ? W każdym razie widać, że tutaj Nadolski wziął za dobrą monetę liczbę wziętą z sufitu przez Spieralskiego.
Piąty argument jest tak zabawny, że nie zamierzam go komentować, przytoczę jedynie jako ciekawostkę (s.72): w roku 1939 polska dywizja piechoty na stopie wojennej licząca okrągło 16500 ludzi (dokładnie 16492) posiadała 2600 (dokładnie 2625) wszelkiego typu pojazdów o trakcji konnej, od dział i jaszczy artyleryjskich, poprzez wozy taborowe, aż po jednokonne biedki. Z przeliczenia wynika, że na 1 pojazd przypada w tym wypadku ok. 6 (dokładnie nieco ponad 6,3) kombatantów.
Jak widać szacunek liczby wozów, przyjęty przez Nadolskiego, należy odrzucić. To z kolei ma pewne konsewkncje np. przy ustalaniu marszruty sił polskich. Ale o tym innym razem ...
[1] M.
Biskup, Trzynastoletnia wojna z Zakonem Krzyżackim 1454-1466, Warszawa 1967,
s.254, 255, 266.
[2]
Ibidem, s.254, przyp. 85, 87.
[3] Ibidem,
s.255.
[4] Ibidem,
s.265.
[5] Ibidem,
s.255, przyp.95, s.265.
[6] Ibidem,
s.624, 626.
[7] Wypisy
źródłowe do historii polskiej sztuki wojennej, zeszyt 4, Warszawa 1958, s.47.
[8] Na
podstawie liczby wozów towarzyszącej nieznanej jakości wojsku husyckiemu wydało
się Spieralskiemu, że znaczna liczba z 670 pocztów konnych i 143 pocztów
pieszych nie mogła mieć wozów: Spieralski, Kampania …, s.146. Tymczasem wojsko
husyckie, złożone głównie z piechoty, powinno mieć znacznie mniej wozów niż armia
rycerska.
niedziela, 17 maja 2015
W samo południe pana Skrzetuskiego przewaga
Słynny Mikołaj Skrzetuski, po wydostaniu się ze zbaraskiego oblężenia w 1649 roku, nie zasypywał bynajmniej gruszek w popiele. W materiałach dotyczących wydarzeń z roku 1651 (sprzed bitwy beresteckiej) znjdujemy ciekawą wzmiankę powstałą w taborze wojska koronnego (1):
(1) Copia listu z obozu die 29 maii (1651), w: Dżereła z istorii nacionalno-wizwolnoj wijny ukraińskogo narodu, t. II (1650-1651 gg.), Kijów 2013, s.163.Języka wiozą dobrego, to jest piąci kozaków w Sasowie przez owego pana Skrzetuskiego wziętych, co ze Zbaraża do nas przybył, którzy zeznali, że wczora, to jest w wigilią świąteczną Chmiel był we Złoczowie mil 10 od nas, a wprzód wyprawił 2 tysiący tatarów, a kozaków tysiąc, na odłączenie koni naszym i kazał iść [im] na Gliniany i Żółkiew, w tył nam zachodzić, na rozgromienie tych co się ściągają do obozu. Bieda temu co nie rychło chodzi. Król jegomość dziś w nocy posłał przeciwko nim tysiąc człeka, i znowu w posiłku za nimi pięćset. Nadzieja w Bogu, że nie nada się im impreza nam bardzo szkodliwa. Tak ostrożnie [wróg] idzie, że i języka nie dają sobie brać, w takiej srogiej kupie, dziewięciu naszych podjazdów nic nie sprawiło, ledwie Skrzetuski z wołoszą województwa Kijowskiego, tego się języka z wielką odwagą,w południe samo wpadłszy, dostał.
poniedziałek, 11 maja 2015
Wojsko kwarciane po klęsce korsuńskiej w 1648 roku, cz.1
Wkrótce po rozgromieniu wojska koronnego pod Korsuniem (26 maja 1648 r.), na początku czerwca, we Lwowie szacowano ilość niedobitków na 1500 ludzi, niestety nie samych żołnierzy ale również woźniców i innych służących. Wobec sukcesów buntowników konieczna stała się zatem szybka organizacja tych niedobitków i zaciągnięcie nowego wojska. Przebywający wówczas we Lwowie pisarz polny koronny Andrzej Koniecpolski wydał uniwersał w którym nakazywał zbiórkę niedobitków pod Glinianami (1).
W efekcie zaciągnięto spośród nich 200-konną chorągiew husarską, której za czas od 1 lipca do 1 października przyznano 13 000 florenów żołdu. Jej dowódcą został Konstanty Kłobukowski. Rota ta wzięła udział w bitwie pod Piławcami (2).
Oprócz tego sam pisarz polny zdołał odtworzyć swoją kompanię dragańską (100 koni) rozbitą nad Żółtymi Wodami i pod Korsuniem. Wraz z nią i księciem Dominikiem wyruszył spod Glinian i wziął udział w wyprawie piławieckiej (3).
(1) Biblioteka Polskiej Akademi Nauk w Krakowie, rkps 367, k.325v-326, Jędrzej Koniecpolski, pisarz polny koronny, do niewiadomego, b.m.d.; Archiwum Państwowe w Gdańsku, sygn. 300 R, Ee 32, s.246, podczaszy koronny Mikołaj Ostroróg do kanclerza koronnego Jerzego Ossolińskiego, Lwów (?) 4 VI 1648.
(2) Biblioteka Uniwersytetu Wrocławskiego, rkps 1949, 440, k.432, Liqvidatia Woisk Rzptej na Commissiey Lubel. 1650; relacja księcia Zasławskiego o bitwie piławieckiej, pisana do senatorów w końcu września 1648 r., w: Dokumenty ob oswoboditielnoj wojnie ukraińskogo naroda (1648-1654 gg.), Kijów 1965, s.143.
(3) APG 300 R, Ee 32, s.406, Copia listu z Obozu z pod Sassowa. 29.na Augusti; Diariusz obozowy od 1 do 13 września 1648 roku, w: Relacje wojenne z pierwszych lat walk polsko-kozackich powstania Bohdana Chmielnickiego okresu "Ogniem i mieczem" (1648-1651), Warszawa 1999, s.127.
poniedziałek, 4 maja 2015
Szybkość poczty w XVII w., cześć 1.
Aby zrozumieć niektóre wydarzenia historyczne warto wiedzieć jak szybko kurierzy docierali z listami do adresata. Wiesław Majewski w jednym z artykułów (1) podaje, że 146 km to 3 dni drogi gońca.
Czy istotnie kurierzy w połowie XVII w. podróżowali tak wolno (prawie 50 km na dobę) ? Znane mi dokumenty stanowczo temu przeczą.
Z dnia 16 czerwca 1648 r. pochodzi, pisany z Huszczy na Wołyniu, list wojewody bracławskiego Adama Kiesiela do prymasa Macieja Łubieńskiego (2), natomiast odpowiedź nań datowana jest z Warszawy 24 czerwca (3).
Odległość z Huszczy do Warszawy to po obecnych drogach przez Równe, Łuck, Kowel, Chełm, Piaski, Lublin i Garwolin 514 kilometrów (tak wychodzi na google map). Odległość po drogach XVII-wiecznych była zapewne podobna.
Nawet zakładając, że list Kisiela wysłany był 16 czerwca rano, a odpowiedź 24 czerwca wieczorem, okazuje się, że w 9 dni list przebywał średnio po 57 km/dobę.
Jednak równie dobrze list mógł być wysłany 17go rano , a odebrany jeszcze 23 czerwca wieczorem. To zwiększy szybkość transoportu listu do 73 km/dobę. Nie mamy oczywiście pewności czy list nie został odebrany jeszcze szybciej przed napisaniem odpowiedzi.
Korespondencja króla Jana Kazimierza z Andrzejem Firlejem w roku 1649, tuż przed oblężeniem Zbaraża, zdaje się świadczyć, że kurierzy dostarczali listy jeszcze szybciej
Otóż z listu króla do Firleja (bez daty) wynika, że odebrał w Lublinie list Firleja datowany 28 czerwca z Czohańskiego Kamienia (4). Na ten list królewski Firlej odpowiedział 7 lipca ze Zbaraża (5).
Z Czołhańskiego Kamienia (obecnie Teofipol) do Lublina przez Krzemieniec, Horochów, Uściług, Hrubieszów i Krasnystaw mamy 373 km, natomiast z Lublina do Zbaraża przez Krasnystaw, Sokal, Brody i Załoźce 352 km. To oznacza, że w maksymalnie 10 dni kurierzy przebyli z listami w tę i nazad 725 km, co daje minimalną prędkość kuriera rzędu 72,5 km/dobę.
(1) W. Majewski, Jeremi Wiśniowiecki w czerwcu-lipcu 1648 r.-część 1, "Rocznik przemyski", t. XLIII: 2007, zeszyt 1, Historia wojskowości.
(2) Kopia tego dokumentu m. in.: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, rkps II 225, k.63v-64.
(3) Tamże, k.64.
(4) Archiv Yugo-Zapadnoj Rossii, Kijów 1914, część 3, tom IV, s. 284-285.
(5) Ambroży Grabowski: Ojczyste spominki w pismach do dziejów dawnej Polski, Kraków 1845, tom II, s. 56-57.
Czy istotnie kurierzy w połowie XVII w. podróżowali tak wolno (prawie 50 km na dobę) ? Znane mi dokumenty stanowczo temu przeczą.
Z dnia 16 czerwca 1648 r. pochodzi, pisany z Huszczy na Wołyniu, list wojewody bracławskiego Adama Kiesiela do prymasa Macieja Łubieńskiego (2), natomiast odpowiedź nań datowana jest z Warszawy 24 czerwca (3).
Odległość z Huszczy do Warszawy to po obecnych drogach przez Równe, Łuck, Kowel, Chełm, Piaski, Lublin i Garwolin 514 kilometrów (tak wychodzi na google map). Odległość po drogach XVII-wiecznych była zapewne podobna.
Nawet zakładając, że list Kisiela wysłany był 16 czerwca rano, a odpowiedź 24 czerwca wieczorem, okazuje się, że w 9 dni list przebywał średnio po 57 km/dobę.
Jednak równie dobrze list mógł być wysłany 17go rano , a odebrany jeszcze 23 czerwca wieczorem. To zwiększy szybkość transoportu listu do 73 km/dobę. Nie mamy oczywiście pewności czy list nie został odebrany jeszcze szybciej przed napisaniem odpowiedzi.
Korespondencja króla Jana Kazimierza z Andrzejem Firlejem w roku 1649, tuż przed oblężeniem Zbaraża, zdaje się świadczyć, że kurierzy dostarczali listy jeszcze szybciej
Otóż z listu króla do Firleja (bez daty) wynika, że odebrał w Lublinie list Firleja datowany 28 czerwca z Czohańskiego Kamienia (4). Na ten list królewski Firlej odpowiedział 7 lipca ze Zbaraża (5).
Z Czołhańskiego Kamienia (obecnie Teofipol) do Lublina przez Krzemieniec, Horochów, Uściług, Hrubieszów i Krasnystaw mamy 373 km, natomiast z Lublina do Zbaraża przez Krasnystaw, Sokal, Brody i Załoźce 352 km. To oznacza, że w maksymalnie 10 dni kurierzy przebyli z listami w tę i nazad 725 km, co daje minimalną prędkość kuriera rzędu 72,5 km/dobę.
(1) W. Majewski, Jeremi Wiśniowiecki w czerwcu-lipcu 1648 r.-część 1, "Rocznik przemyski", t. XLIII: 2007, zeszyt 1, Historia wojskowości.
(2) Kopia tego dokumentu m. in.: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, rkps II 225, k.63v-64.
(3) Tamże, k.64.
(4) Archiv Yugo-Zapadnoj Rossii, Kijów 1914, część 3, tom IV, s. 284-285.
(5) Ambroży Grabowski: Ojczyste spominki w pismach do dziejów dawnej Polski, Kraków 1845, tom II, s. 56-57.
czwartek, 23 kwietnia 2015
Jan Sapieha trafia do niewoli
Dnia 16 maja 1648 r. polski tabor uchodząc znad Żółtych Wód został zatrzymany za Kniażymi Bairakami i zniesiony. Znane źródła niewiele mówią na ten temat. Myślę więc, że warto przytoczyć informacje z nieznanej relacji na ten temat do jakiej niedawno dotarłem.
Dnia 22 czerwca 1648 roku niejaki Jan Drozdowski w liście z Dubna do Kazimierza Leona Sapiehy podkancelerzego Wielkiego Księstwa Litewskiego (1) poinformował m. in. czego się dowiedział (przebywając 5 dni w Dubnie) o losach wziętego do niewoli w bitwie nad Żółtymi Wodami Jana Sapiehy (pisownię uwspółcześniłem dla wygody czytelnika, w nawiasach kwadratowych wstawiłem własne uwagi):
(1) Biblioteka Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, Archiwum Krasiczyńskie, teka X, nr 1480
(2) z umysłu-rozmyślnie, celowo
(3) plon-zdobycz, m. in. jeńcy
(4) nie szacował- nie ustalił wysokości okupu
(5) samosiedm-w siedem osób
Dnia 22 czerwca 1648 roku niejaki Jan Drozdowski w liście z Dubna do Kazimierza Leona Sapiehy podkancelerzego Wielkiego Księstwa Litewskiego (1) poinformował m. in. czego się dowiedział (przebywając 5 dni w Dubnie) o losach wziętego do niewoli w bitwie nad Żółtymi Wodami Jana Sapiehy (pisownię uwspółcześniłem dla wygody czytelnika, w nawiasach kwadratowych wstawiłem własne uwagi):
Stali [posłowie kozaccy od Chmielnickiego] w mieście, czterech ich było; byłem i ja u nich z umysłu (2) w gospodzie wywiadując się o Jego Mości Panu Janie Sapieże, który jest u Ordy [w niewoli], zdrów za łaską Bożą, najmniejszego szwanku nie ma, i kiedym się pytał u nich czy widzieli go, odpowiedzieli: nie tak baczyli ale i chleba że z rąk naszych dawali, toż mi powiedział i towarzysz spod onegoż chorągwie Łabencki niejaki, który z nim wespół był wzięty ale spod Sinych Wód uciekł, gdy do Perekopu plon (3) uwodzili, że zdrów, jeszcze się był nie szacował (4), samosiedm (5) z towarzystwem wzięty; ma tu wielką sławę: powiadają, że dwa razy przez ordę przebijał się, za trzecim razem wzięto go, i że te słowa mówił: gdy bracia moi giną, niech i ja ginę z nimi, a mógłby był ujść przebiwszy [się] tą pierwszą razą; toż i ten towarzysz powiadał. P. Madalenski i P. Chreptowicz żyją u ordy; tenże towarzysz powiadał, że na każdy dzień [przed ucieczką] z nimi rozmawiał, rotmistrza żadnego nie zabito, są w pojmaniu i towarzystwa siła, poruczników nadginęło; po zniesieniu wojska kozackie i tatarskie pochowali trupy; a naszych i dotychczas leżą w polach niechowane.
(1) Biblioteka Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, Archiwum Krasiczyńskie, teka X, nr 1480
(2) z umysłu-rozmyślnie, celowo
(3) plon-zdobycz, m. in. jeńcy
(4) nie szacował- nie ustalił wysokości okupu
(5) samosiedm-w siedem osób
poniedziałek, 30 marca 2015
Wokół obrony Zbaraża w 1649 roku
Kiedy ukazała się moja praca na temat walk zbaraskich (Marek Rogowicz, Bitwa pod Zbarażem 1649, Oświęcim 2013):
http://napoleonv.pl/opis/3856473/bitwa-pod-zbarazem-1649.html
zachęcałem na różnych forach historycznych do jej rzetelnej krytyki. Niestety zamiast tego niejaki Mikołaj Tomaszewski wysłał do redakcji Przeglądu Historyczno-Wojskowego garść skreślonych na kolanie uwag, wynikających głównie z nieuważnego przeczytania mojej pracy:
M. Tomaszewski, Nowa książka o obronie Zbaraża, w: "Przegląd Historyczno-Wojskowy", Warszawa 2014, nr 3, s.166-168:
http://wceo.com.pl/images/Dokumenty/WBBH/PHW/PHW%203-2014_int.pdf
Odpowiedzi na tę nierzetelną krytykę udzieliłem jedynie ze względu na renomę czasopisma w którym ten tekst się ukazał:
M. Rogowicz, W odpowiedzi panu Tomaszewskiemu, w: "Przegląd Historyczno-Wojskowy", Warszawa 2014, nr 4, s.230-233:
http://wceo.com.pl/images/Dokumenty/WBBH/PHW/PHW%204-2014_int.pdf
http://napoleonv.pl/opis/3856473/bitwa-pod-zbarazem-1649.html
zachęcałem na różnych forach historycznych do jej rzetelnej krytyki. Niestety zamiast tego niejaki Mikołaj Tomaszewski wysłał do redakcji Przeglądu Historyczno-Wojskowego garść skreślonych na kolanie uwag, wynikających głównie z nieuważnego przeczytania mojej pracy:
M. Tomaszewski, Nowa książka o obronie Zbaraża, w: "Przegląd Historyczno-Wojskowy", Warszawa 2014, nr 3, s.166-168:
http://wceo.com.pl/images/Dokumenty/WBBH/PHW/PHW%203-2014_int.pdf
Odpowiedzi na tę nierzetelną krytykę udzieliłem jedynie ze względu na renomę czasopisma w którym ten tekst się ukazał:
M. Rogowicz, W odpowiedzi panu Tomaszewskiemu, w: "Przegląd Historyczno-Wojskowy", Warszawa 2014, nr 4, s.230-233:
http://wceo.com.pl/images/Dokumenty/WBBH/PHW/PHW%204-2014_int.pdf
Dwa moje teksty poza blogiem
22 grudnia 2014 roku na portalu historia.org.pl ukazał się mój miniartykuł dotyczący udziału kobiet i dzieci w działaniach zbrojnych:
http://historia.org.pl/2014/12/22/kobiety-i-dzieci-w-wojsku-nowa-moda-czy-odwieczny-standard/
3 stycznia 2015 roku w tymże miejscu opublikowano drugi mój tekst, dotyczący udziału czarownic kozackich w starciu pod Sulżyńcami 1 czerwca 1649 roku:
http://historia.org.pl/2015/01/03/czarownice-kozackie-w-bitwie-pod-sulzyncami/
Warto dodać, że wcześniej pisał o tym na swoim blogu Michał Paradowski:
http://kadrinazi.blogspot.com/2010/09/wiedzmy-szabla-i-acina.html
http://historia.org.pl/2014/12/22/kobiety-i-dzieci-w-wojsku-nowa-moda-czy-odwieczny-standard/
3 stycznia 2015 roku w tymże miejscu opublikowano drugi mój tekst, dotyczący udziału czarownic kozackich w starciu pod Sulżyńcami 1 czerwca 1649 roku:
http://historia.org.pl/2015/01/03/czarownice-kozackie-w-bitwie-pod-sulzyncami/
Warto dodać, że wcześniej pisał o tym na swoim blogu Michał Paradowski:
http://kadrinazi.blogspot.com/2010/09/wiedzmy-szabla-i-acina.html
czwartek, 20 listopada 2014
Nieznane mapy Beauplana
W bibliotece PAN w Gdańsku można znaleźć dwie jak się zdaje wciąż niepublikowane sztychy Hondiusa przeznaczone pierwotnie do pracy Beauplana: Déscription de l’Ukrainie.
Jeden z nich przedstawia pogranicze województw kijowskiego i wołyńskiego z naniesioną siecią dróg, drugi mapę Krymu. Poniżej fragmenty:
Jeden z nich przedstawia pogranicze województw kijowskiego i wołyńskiego z naniesioną siecią dróg, drugi mapę Krymu. Poniżej fragmenty:
niedziela, 12 października 2014
Mity w historii, część 1: Uczta zbaraska 10/11 lipca
Każdy z miłośników "Ogniem i mieczem" pamięta zapewne ucztę jaką po rozpoczęciu zbaraskich zmagań wydał na zamku książę Jeremi Wiśniowiecki.
Informację o niej znajdujemy już w pierwszym opracowaniu dotyczącym tej tematyki, które nie jest jednocześnie źródłem. Chodzi tu oczywiście o pracę Ludwika Kubali, gdzie znajdujemy taki opis (1):
Przy pisaniu własnej monografii walk zbaraskich (4) starałem się w miarę możliwości sprawdzać każde ustalenie poprzedników, opatrzone przypisem. Doktor Kubala dał w tym przypadku namiar na Manuscripta Martini Goliński (5), gdzie na s.258 przez niego podanej nie ma takiej informacji. Za to stronę dalej można przeczytać w nawiasie między wiadomościami na temat oblężonego Zbaraża o triumfie odprawionym przez Wenecjan po zwycięstwie morskim nad Turkami:
(1) L. Kubala, Oblężenie Zbaraża i bitwa pod Zborowem, [w:] Przewodnik Naukowy i Literacki. Dodatek do „Gazety Lwowskiej.”, Lwów 1874, t. II, red. Władysław Łoziński, s.9.
(2) M. in. W. A. Serczyk, Na płonącej Ukrainie, Dzieje Kozaczyzny 1648-1651, Warszawa 1998, s.231. K. Śledziński, Zbaraż 1649, Warszawa 2005, s.64-65; D. Andrzejczak, Kampania zbaraska 1649 roku, Toruń 2012, s.193.
(3) L. Frąś, Obrona Zbaraża w r. 1649, Kraków 1932.
(4) M. Rogowicz, Bitwa pod Zbarażem 1649, Oświęcim 2013.
(5) Zakład Narodowy im. Ossolińskich, rękopis nr 189.
Informację o niej znajdujemy już w pierwszym opracowaniu dotyczącym tej tematyki, które nie jest jednocześnie źródłem. Chodzi tu oczywiście o pracę Ludwika Kubali, gdzie znajdujemy taki opis (1):
W tym samym czasie na zamku zbaraskim Wiśniowiecki wyprawiał ucztę. Wszystkie okna zajaśniały od świateł, zagrzmiały moździerze, trąby i kotły na wiwaty, a cały obóz i miasto wychwalały rezolucyą wodza, który nietylko sam serca nie tracił, ale jeszcze innym otuchy dodać potrafił.Oczywiście najbarwniejszy dał Sienkiewicz (tu tylko fragment):
-Hetman kazał mi powiedzieć, że w gości przybył do Zbaraża i jutro w zamku was odwiedzi.
-Powiedz mu, że nie jutro, ale dziś wydaję ucztę na zamku!-odrzekł książę.
Jakoż w godzinę później zagrzmiały na wiwaty moździerze, wzniosły się radosne okrzyki-i wszystkie okna zamkowe zajaśniały od tysiąców świec jarzących.Krótkie wzmianki widzimy w kolejnych pracach na ten temat (2), choć warto zaznaczyć, że ksiądz Ludwik Frąś, autor drugiego naukowego opracowania tematu nie podał informacji o owej uczcie (3), zapewne z tego samego powodu dla której i ja o niej nie wspomniałem. Otóż ta sławna uczta nigdy się nie odbyła !
Przy pisaniu własnej monografii walk zbaraskich (4) starałem się w miarę możliwości sprawdzać każde ustalenie poprzedników, opatrzone przypisem. Doktor Kubala dał w tym przypadku namiar na Manuscripta Martini Goliński (5), gdzie na s.258 przez niego podanej nie ma takiej informacji. Za to stronę dalej można przeczytać w nawiasie między wiadomościami na temat oblężonego Zbaraża o triumfie odprawionym przez Wenecjan po zwycięstwie morskim nad Turkami:
Car też Turecki Posłał po Tatary aby się wrócieli nazad jemu na pomoc, gdyż go Wenetowie srodze porazieli na morzu gdzie beł wysłał Turczyn 80: Galer; 20 nawów walnych, aby Wenetow znieśli, i na pomoc Kandiej poszli, a Wenecki Hetman wyjechał też na morze Jacob Della Rua nie mając tylko 19 Galeonów, tak mu P. Bóg poszczęścieł, że zbieł armadę Turecką, popalił, i wielką zdobycz i Żywności, Armaty, więźniów nabrał, samych więźniow Tureckich 4000, ostatek wyzabijano i potopiono. Za co Weneci Panu Bogu Dziękując, gdy do nich ta nowina doszła do Weneczjej, książę samo w białej szacie srebrnogłowej, [z] Senatorami, Sędziami, z kupcami i z pospólstwem, kapłany, Te deum Laudamus zaczęli, z dział bito, przy posłach cudzoziemskich, a [z] Skarbu Rzeczypospo[litej] Wenecki[eij] do spitaliów i ubogim rozdano Jałmużny dziesięć tysięcy czerwonych złotych, więźniów wszystkich o długi skarbu popłaciwszy wypuszczono, i inne podobne uczynki na chwałę Bożą czyniono, Hetmana zaś tego Jacuba Della Rua wysoką godnością i najbliższą do otrzymania złotka książęcego przyobiecano Uczyniwszy go zaraz Prokuratorem S. Marci i spiżaną jego osobę abo odlawszy na wieczną pamiątkę w Wenecjej postawić uchwalono, ognie po mieście paleli, wieże latarniami oświecali, Szlachta znaczniejsza pospólstwu ofentani z wina rodnego [?] przed Pałacami swemi wystawiali, Brata Hetmańskiego Pospólstwo po mieście cały dzień na rękach i krzesłach nosili i piastowali Wołając Wiva S. Marco i Jakobo della Rua, wielce się cieszyli, działo się to 12 dnia Maja 1649: w porcie Foja nazwanym na brzegach Aziatyckich, gdzie się beły złączeły [z] sobą Galety Tureckie z Aryki, z Azjej, z Cypru, Z Rody; Za co niech będzie Pan w trójcy Świętej Jedynej Pochwalon, AmenZ tego opisu wynika wyraźnie, że chodzi tu o księcia weneckiego, jak wtedy w Polsce nazywano dożę. Dalej jest natomiast informacja o triumfie urządzonym w Polsce z tej okazji ale w Lublinie przez samego króla. Tak więc sławna uczta zbaraska odbyła się w ... Wenecji, a przez pomyłkę Kubali stała się faktem w polskiej historiografii.
(1) L. Kubala, Oblężenie Zbaraża i bitwa pod Zborowem, [w:] Przewodnik Naukowy i Literacki. Dodatek do „Gazety Lwowskiej.”, Lwów 1874, t. II, red. Władysław Łoziński, s.9.
(2) M. in. W. A. Serczyk, Na płonącej Ukrainie, Dzieje Kozaczyzny 1648-1651, Warszawa 1998, s.231. K. Śledziński, Zbaraż 1649, Warszawa 2005, s.64-65; D. Andrzejczak, Kampania zbaraska 1649 roku, Toruń 2012, s.193.
(3) L. Frąś, Obrona Zbaraża w r. 1649, Kraków 1932.
(4) M. Rogowicz, Bitwa pod Zbarażem 1649, Oświęcim 2013.
(5) Zakład Narodowy im. Ossolińskich, rękopis nr 189.
poniedziałek, 29 września 2014
Jakie chorągwie powiatowe zwinięto na wiosnę 1649 roku ?
Po napisaniu swej książki (M. Rogowicz, Bitwa pod Zbarażem 1649, Oświęcim 2013) w czasie dyskusji na jej temat nie byłem w stanie odpowiedzieć na pytanie jakie chorągwie zostały rozwiązane na skutek rozkazów kanclerza Jerzego Ossolińskiego:
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=100639&st=30
Po uważnej lekturze jednego ze źródeł wydanych w IV tomie Volumina Legum (Konstytucye Seymu Walnego Koronnego Warszawskiego, sześćniedzielnego roku pańskiego 1649 dnia 22 listopada, s.127-151) jestem w stanie ustalić przynajmniej część spośród nich.
Można też podać część województw w których zaciągów nie zwinięto, a także takie w których rozwiązano je już po upłynięciu IV ćwierci 1648 roku.
W tym miejscu zajmę się jedynie oddziałami o których wiadomo na pewno, że zostały zwinięte na wiosnę 1649 roku.
Zacznijmy od poszczególnych ziem województwa mazowieckiego (s.140-142).
Zaciągi ziemi czerskiej nie zostały w tym dokumencie opisane.
Ziemia warszawska natomiast płaciła od 1 lipca:
Ziemia zakroczymska miała:
Ziemia łomżyńska zaś dała:
Podatnicy ziemi rawskiej:
ziemia gostyńska:
200 husarzy
250 rajtarów
280 draganów
220 kozaków
razem 950 koni.
Z innych dokumentów można ustalić, że ziemia czerska planowała i zaciągnęła 200 husarii starosty przasnyskiego Franciszka Zbroskiego i 300 draganii starosty liwskiego Stefana Oborskiego. Tych ostatnich widzimy potem w kompucie kwarcianym. Nie ma w nim już jednak husarii. Zamiast tego jest jedna 100-konna chorągiew kozacka Franciszka Zbroskiego. Niestety w tej chwili nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie czy husaria powiatu czerskiego została odtworzona po Piławcach i poźniej zwinięta czy ta chorągiew kozacka ją zastąpiła.
Problem sprawia także ustalenie liczebności draganów łomżyńskich. Początkowo ziemia łomżyńska miała wystawić 100 husarzy i 100 rajtarów. Następnie postanowiono jednak zaledwie 100 draganów (Acta Conventy, s.225). Nie można jednak wykluczyć, że zaciągnięto ich jednak 200 co oznaczałoby, że służyli 3 ćwierci.
Podsumowując oprócz wymienionych 950 koni mogło też zostać zwiniętych w dwóch podanych województwach 200 husarzy ziemi czerskiej i 200 draganów ziemi łomżyńskiej.
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=100639&st=30
Po uważnej lekturze jednego ze źródeł wydanych w IV tomie Volumina Legum (Konstytucye Seymu Walnego Koronnego Warszawskiego, sześćniedzielnego roku pańskiego 1649 dnia 22 listopada, s.127-151) jestem w stanie ustalić przynajmniej część spośród nich.
Można też podać część województw w których zaciągów nie zwinięto, a także takie w których rozwiązano je już po upłynięciu IV ćwierci 1648 roku.
W tym miejscu zajmę się jedynie oddziałami o których wiadomo na pewno, że zostały zwinięte na wiosnę 1649 roku.
Zacznijmy od poszczególnych ziem województwa mazowieckiego (s.140-142).
Zaciągi ziemi czerskiej nie zostały w tym dokumencie opisane.
Ziemia warszawska natomiast płaciła od 1 lipca:
na dwieście koni usarza kwarcianym żołdem przez trzy ćwierci, złotych dwadzieścia y cztery tysiące, sześćset złotychZiemia wiska:
A prima Iulij ad ultimam Martij anni praesentis, na trzy ćwierci wydali na draganow sześćdziesiąt, ktorzy byli pod regimentem Wielmoznego Pana Starosty Łomżyńskiego, dziewięć tysięcy złotych, ale że wszystkie Woiewództwa choć wysokie żołdy y kontentacye dawały, koekwuią się kwarcianym żołdem, przyimuie się w koekwacyą złotych sześć tysięcy, czterysta ośmdziesiątZiemia wyszogrodzka:
przez trzy ćwierci, mieli pięćdziesiąt draganow, na ćwierć kwarcianym żołdem płacili im po złotych 1000. Co uczyni pięć tysięcy, y czterysta złotychZ mnożenia widać, że jest tu błąd. Wiedząc, m. in. z innych fragmentów tychże Konstytucyii, że żołd kwarciany dla dragana to 36 złotych okazuje się, że zamiast 1000 powinno być 1800.
Ziemia zakroczymska miała:
przez trzy ćwierci raytarów sto kwarcianym sposobem, na konia po złotych czterdziestu y iednym. Co czyni złotych dwanaście tysięcy, y trzysta.Nic nie wiadomo, by jakieś zaciągi robiła ziemia ciechanowska. Postanowiła ona jedynie oddać dwa pobory (6224 floreny) do rąk pułkownika zaciągów mazowieckich chorążego nadwornego Wojciecha Wessla (Acta Conventy Cywilis Palty Masovia Varsavia die 25 Juny Anno 1648 celebrati, APG 300 R/Ee 32, s.225).
Ziemia łomżyńska zaś dała:
na draganow złotych dwadzieścia y ieden tysięcy, sześćset złotychZiemia różańska:
na sto koni draganow na trzy ćwierci wydała kwarcianym żołdem złotych Polskich dziesięć tysięcy, ośmsetZiemia liwska:
wydała na siedmdziesiąt draganow złotych siedm tysięcy, pięć set sześćdzisiątZiemia nurska:
na sto koni Kozakow, rachuiąc na ćwierć po złotych trzydzistu y iednym kwarcianym żołdem na trzy ćwierci złotych dziewięć tysięcy y trzystaPodobnie wyglądała sytuacja w województwie rawskim.
Podatnicy ziemi rawskiej:
wydali chorągwi raytarskiey pułtorom set koni, a prima Iulij ad vigesimam Martij, po czterdziestu złotych na koń, komputuiąc z kuchennym, wydali dziewiętnaście tysięcy złotychZaciągi ziemi sochaczewskiej zostały zwinięte po dwóch ćwierciach, natomiast
ziemia gostyńska:
zaciągnęła Kozakow koni sto dwadzieścia, po złotych trzydziestu iednym na koń, czyni za trzy ćwierci złotych iedenaście tysięcy, sto y sześćdziesiątPodsumowując w województwach mazowieckim i rawskim zwinięto łącznie po pierwszym kwartale 1649 roku co najmniej:
200 husarzy
250 rajtarów
280 draganów
220 kozaków
razem 950 koni.
Z innych dokumentów można ustalić, że ziemia czerska planowała i zaciągnęła 200 husarii starosty przasnyskiego Franciszka Zbroskiego i 300 draganii starosty liwskiego Stefana Oborskiego. Tych ostatnich widzimy potem w kompucie kwarcianym. Nie ma w nim już jednak husarii. Zamiast tego jest jedna 100-konna chorągiew kozacka Franciszka Zbroskiego. Niestety w tej chwili nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie czy husaria powiatu czerskiego została odtworzona po Piławcach i poźniej zwinięta czy ta chorągiew kozacka ją zastąpiła.
Problem sprawia także ustalenie liczebności draganów łomżyńskich. Początkowo ziemia łomżyńska miała wystawić 100 husarzy i 100 rajtarów. Następnie postanowiono jednak zaledwie 100 draganów (Acta Conventy, s.225). Nie można jednak wykluczyć, że zaciągnięto ich jednak 200 co oznaczałoby, że służyli 3 ćwierci.
Podsumowując oprócz wymienionych 950 koni mogło też zostać zwiniętych w dwóch podanych województwach 200 husarzy ziemi czerskiej i 200 draganów ziemi łomżyńskiej.
piątek, 19 września 2014
Przypowiedny list Jego Msci Panu Sigmuntowi Donhofowi, Staroscie Sokalskiemu od Jego Msci X Arcybiskupa dany
List znajduje się m. in. w kopiariuszu dostępnych w Archiwum Gdańskim pod sygnaturą 300 R, Ee 32, na stronach 269-270. Pismo jest dość wyraźnie więc załączam skany:
Szczęśliwy towarzysz, martwy ciura
W czasie obrony Zbaraża w 1649 roku nie raz dochodziło do strzelaniny. Bardzo intensywnie stanowiska sił polskich były ostrzeliwane od rana 21 do południa 24 lipca. W trakcie wymiany ognia doszło do dość niezwykłego przypadku. Oddajmy głos autorowi wierszowanej relacji z epoki:
Więcej ciekawostek na temat obrony Zbaraża znajdzie czytelnik w mojej książce:
M. Rogowicz, Bitwa pod Zbarażem 1649, Oświęcim 2013.
W brodę zmierzono pana Podhorodyńskiego,
Aż się kula odbiwszy o zbroję onego,
Trafiła pana Łady czeladnika, koni
Który w dole strzegł. Śmierci nigdzie się nie schroniTrafiony w zbroję towarzysz stał zapewne na wale. Ów dół w którym czeladnik strzegł koni znajdował się za wałem, gdyż Polacy wobec silnego ostrzału wnętrza obozu wykopywali tam doły, by chronić w nich cenne konie. Zaiste imponujący musiał być kąt pod jakim odbiła się kula.
Więcej ciekawostek na temat obrony Zbaraża znajdzie czytelnik w mojej książce:
M. Rogowicz, Bitwa pod Zbarażem 1649, Oświęcim 2013.
Zaciągi powiatowe w 1648 roku, część 1
Jak wiadomo po klęsce korsuńskiej (26 V 1648) i zniesieniu tam wojska kwarcianego poszczególne województwa i ziemie Rzeczypospolitej zaczeły zaciągać nową armię. Na ten temat wypowiedziało się kilku znakomitych historyków począwszy od Jana Wimmera, poprzez Dariusza Kupisza, kończąc na Albercie Borowiaku. Ostatnim słowem w temacie jest artykuł Borowiaka pt. Wojska powiatowe przed kampanią piławiecką w 1648 roku, [w:] Studia nad staropolską sztuką wojenną, t. II, red. Zbigniew Hundert, Oświęcim 2013, s.129-160.
Pan Albert poprawił w nim niektóre ustalenia Jana Wimmera ale niestety nie zdołał uniknąć pewnych pomyłek. Wzięły się one głównie z pominięcia przy badaniu tematu źródła powstałego aż rok po opisywanych wydarzeniach ale zarówno wiarygodnego jak i istotnego.
Chodzi o Konstytucye Seymu Walnego Koronnego Warszawskiego, sześćniedzielnego roku pańskiego 1649 dnia 22 listopada, wydane w znanym Panu Albertowi IV tomie Volumina Legum (s.127-151).
Dzięki ich lekturze można poprawniej opisać skład zaciągów ziemi wieluńskiej, województw kujawskich, ziemi dobrzyńskiej, województwa wołyńskiego, mazowieckiego i rawskiego (s.137-142).
W tym miejscu chciałbym się zająć zaciągami ziemi wieluńskiej. Wg Alberta Borowiaka (s.141) na zaciągi wieluńskie dowodzone przez starostę wieluńskiego Stanisława Denhoffa składały się chorągwie: arkabuzerska Andrzeja Tomickiego (100 koni) i dragańska Adama Biskupskiego (100 koni). Oprócz nich starosta miał wystawić na własny koszt 100 piechoty niemieckiej.
Znane mi źródła każą stwierdzić, że ustalenia te, oparte głównie o Laudum Ziemie Wieluńskiej die 15 Juny na Seimiku uchwalone Anno 1648, [w:] BUWr. 1949/440, k.238, nie są do końca ścisłe. Zacznijmy od cytatu z Konstytucyi opisującego zebrane podatki i ich wydatkowanie (Volumina Legum, t. IV, s.137):
Tych 200 arkabuzerów zorganizowano zapewne w 2 chorągwie, gdy bowiem do obozu regimentarzy 1 września weszły siły główne ziemi wieluńskiej ich skład wyglądał tak: "P. Biskupskiego draganow 100 [...] P Starosty Raitarow 100 [...] Piechoty Wielunskiey 100". 2 września przybył jescze ich pułkownik Stanisław Denhoff wraz ze starostą sokalskim Zygmuntem Denhoffem mając "pod sto konnych" (Diariusz obozowy od 1 do 13 września 1648 roku, wydany m. in. w: Relacje wojenne z pierwszych lat walk polsko-kozackich powstania Bochdana Chmielnickiego ..., Warszawa 1999, s.130; Comput Woiska W Obozie Xiążęcia P. Woiewody Sendomierskiego y JMP Podczaszego koronnego, [w:] BCart 379, s.30).
Niestety nie wiadomo jakich 100 konnych prowadzili starostowie ale mało prawdopodobne, by była to arkabuzeria (rajtaria) Tomickiego, gdyż nie znajdujemy o niej wzmianki w dokumentach opisujących udział żołnierzy wieluńskich w walkach pod Konstantynowem 14 września i Piławcami 21-23 września (Wiadomośći z Obozu, [w:] BUWr. 1949/440, k.275'; Nowiny powtorne z Obozu, tamże, k.275'-276).
Znajdujemy tam z kolei informację o udziale w tych walkach niewymienionego w Laudum Kuleszy. Był to najprawdopodobniej Stanisław Kulesza, który w roku nastepnym był rotmistrzem chorągwi wieluńskiej, która dostała żołd darowny na 91 koni za obronę Zbaraża (Zapłata Woyskom Jeo Krolewskiey Mci y Rzptey na Comissiey Lubelskiey pro die Quanta Marty Anni MDCL. Podług Constitiey Sejmu Walnego Warszawskieo Dziewiątym Roku MDCXXXX Dziewiątym Odprawionego złożona, [w:] AGAD, ASW, dz. 86, nr 39, k.36’).
Ostatecznie skład chorągwi wieluńskich wysłanych pod rozkazy regimentarzy wyglądał następująco:
Przy czym nie są znane wzmianki o udziale w wyprawie chorągwi dowodzonej przez Tomickiego.
Oprócz chorągwi przeznaczonych na służbę Rzeczypospolitej ziemia zaciągnęła rotę kozacką (100 koni) której rotmistrzem został Wojciech z Siemienic Siemieński (Laudum, k.238).
cdn
Pan Albert poprawił w nim niektóre ustalenia Jana Wimmera ale niestety nie zdołał uniknąć pewnych pomyłek. Wzięły się one głównie z pominięcia przy badaniu tematu źródła powstałego aż rok po opisywanych wydarzeniach ale zarówno wiarygodnego jak i istotnego.
Chodzi o Konstytucye Seymu Walnego Koronnego Warszawskiego, sześćniedzielnego roku pańskiego 1649 dnia 22 listopada, wydane w znanym Panu Albertowi IV tomie Volumina Legum (s.127-151).
Dzięki ich lekturze można poprawniej opisać skład zaciągów ziemi wieluńskiej, województw kujawskich, ziemi dobrzyńskiej, województwa wołyńskiego, mazowieckiego i rawskiego (s.137-142).
W tym miejscu chciałbym się zająć zaciągami ziemi wieluńskiej. Wg Alberta Borowiaka (s.141) na zaciągi wieluńskie dowodzone przez starostę wieluńskiego Stanisława Denhoffa składały się chorągwie: arkabuzerska Andrzeja Tomickiego (100 koni) i dragańska Adama Biskupskiego (100 koni). Oprócz nich starosta miał wystawić na własny koszt 100 piechoty niemieckiej.
Znane mi źródła każą stwierdzić, że ustalenia te, oparte głównie o Laudum Ziemie Wieluńskiej die 15 Juny na Seimiku uchwalone Anno 1648, [w:] BUWr. 1949/440, k.238, nie są do końca ścisłe. Zacznijmy od cytatu z Konstytucyi opisującego zebrane podatki i ich wydatkowanie (Volumina Legum, t. IV, s.137):
Ziemia wieluńska, a prima Julij an. 1648 ad ultimam Decembr. 1649 ćwierci sześć, na każdą po dwoygu podymnych, co uczyni dwanaście. Zosobna na Lwowski y Zamoyski zaciąg podymne dwoie, facit podymnych czternaście, ktore wynoszą summę piędziesiąt y cztery tysiące, sześćset złotych. Wydatek tey summy taki: na pierwszą ćwierć a prima Julij 1648 ad primam Octobr. na arkabuzerów dwieście, po złotych czterdziestu iednym na koń, czyni złotych ośm tysięcy, dwieścieNajwidoczniej laudum sejmikowe (będące przedstawieniem planów) nie zostało ściśle zrealizowane i zamiast za 100 draganów ziemia zapłaciła za 100 dodatkowych arkabuzerów ponosząc przy tym większy koszt, gdyż żołd arkabuzera to 41 złotych przy 36 dla dragana.
Tych 200 arkabuzerów zorganizowano zapewne w 2 chorągwie, gdy bowiem do obozu regimentarzy 1 września weszły siły główne ziemi wieluńskiej ich skład wyglądał tak: "P. Biskupskiego draganow 100 [...] P Starosty Raitarow 100 [...] Piechoty Wielunskiey 100". 2 września przybył jescze ich pułkownik Stanisław Denhoff wraz ze starostą sokalskim Zygmuntem Denhoffem mając "pod sto konnych" (Diariusz obozowy od 1 do 13 września 1648 roku, wydany m. in. w: Relacje wojenne z pierwszych lat walk polsko-kozackich powstania Bochdana Chmielnickiego ..., Warszawa 1999, s.130; Comput Woiska W Obozie Xiążęcia P. Woiewody Sendomierskiego y JMP Podczaszego koronnego, [w:] BCart 379, s.30).
Niestety nie wiadomo jakich 100 konnych prowadzili starostowie ale mało prawdopodobne, by była to arkabuzeria (rajtaria) Tomickiego, gdyż nie znajdujemy o niej wzmianki w dokumentach opisujących udział żołnierzy wieluńskich w walkach pod Konstantynowem 14 września i Piławcami 21-23 września (Wiadomośći z Obozu, [w:] BUWr. 1949/440, k.275'; Nowiny powtorne z Obozu, tamże, k.275'-276).
Znajdujemy tam z kolei informację o udziale w tych walkach niewymienionego w Laudum Kuleszy. Był to najprawdopodobniej Stanisław Kulesza, który w roku nastepnym był rotmistrzem chorągwi wieluńskiej, która dostała żołd darowny na 91 koni za obronę Zbaraża (Zapłata Woyskom Jeo Krolewskiey Mci y Rzptey na Comissiey Lubelskiey pro die Quanta Marty Anni MDCL. Podług Constitiey Sejmu Walnego Warszawskieo Dziewiątym Roku MDCXXXX Dziewiątym Odprawionego złożona, [w:] AGAD, ASW, dz. 86, nr 39, k.36’).
Ostatecznie skład chorągwi wieluńskich wysłanych pod rozkazy regimentarzy wyglądał następująco:
- Stanisława Denhoffa arkabuzerska, rtm. Stanisław Kulesza 100 koni (państwowa)
- Andrzeja z Tomic Tomickiego na Baranowie arkabuzerska 100 koni (państwowa)
- Adama z Rudnik Biskupskiego dragańska 100 koni (prywatna)
- Stanisława Denhoffa piesza niemiecka 100 osób (prywatna)
Oprócz chorągwi przeznaczonych na służbę Rzeczypospolitej ziemia zaciągnęła rotę kozacką (100 koni) której rotmistrzem został Wojciech z Siemienic Siemieński (Laudum, k.238).
cdn
Subskrybuj:
Posty (Atom)

