środa, 20 października 2021

Złość heretycka Janusza Radziwiłła w 1648 roku

 W czasie buntu kozackiego, po klęskach wojsk koronnych, zamieszkujący Polskę heretycy, korzystając z trudnej sytuacji próbowali wymóc dla siebie pewne przywileje podczas sejmu elekcyjnego.

W czasie gorących sporów toczących się na ten temat w kole sejmowym:

"dano znać, iż X(ią)żę J(ego)m(o)ść Radziwiłł Hetman Litewski ... Kilkunastu Chorągwiom które instructa acie procedebant [ustawione w szyku bojowym] kazał blisko okopu y koła stanąć, chcąc podobno groźbami et machinationibus promovere confam Religionis sue [i machinacjami promować swoją haniebną religię], wszystkie koło huczkiem powstało na Radziwiła iż się nie godzi in extorquere [wymusić] na Ojczyznę to co przeciwko prawom pugnat [on walczy], a Mazurowie: Zdrajco, etc, etc., pierwey cię tu zabijemy sami, a niż przeciw wolnościom naszym co się stanie, etc, etc., zatym Radziwił ustompić kazał tym Chorągwiom wymawiaiąc się, iż się spodziewał nominacyi Pana, et propter solemnitatem autus [i ze względu na uroczystość chwili] dla salwy dania nowemu Panu tym chorągwiom w polu, a nie u okopu stanąć rozkazał".

Wykpiwszy się tym sposobem Janusz Radziwiłł uniknął możliwego rozlewu krwi, który mógłby się dla niego źle skończyć.

Relacja ta zawarta jest w Tekach Naruszewicza w Bibliotece Czartoryskich pod sygnaturą 143, nr dokumentu 86, tytuł: "List pisany z Warszawy, przez Syna do Oyca, w którym rozmaite ciekawości tyczące się Stanu Rzeczypospolitey donosi"


niedziela, 4 kwietnia 2021

Jak dzisiaj rozpoznać heretyka, także tego w sutannie? Porady inkwizytora

 Z okazji świąt Zmartwychwstania Pańskiego wpis nietypowy ale jakże potrzebny.

Żyjemy w czasach gdy wiara katolicka jest zwalczana usilnie niemal wszędzie: w szkołach, kościołach, mediach tradycyjnych, internecie, prawodawstwie, praktyce prawnej i w tzw. nauce.

W zwalczaniu nauki katolickiej słudzy diabła posługują się wieloma różnymi sloganami, których omówienie zajęłoby pokaźną liczbę stron. Tu omówię pokrótce jedynie najpopularniejsze kłamstwa wymierzone w wiarę. Gdy usłyszycie jedno z nich możecie być pewni że wypowiada je wróg wiary katolickiej. Wiele z tych kłamstw usłyszycie niestety w kościołach rzekomo będących w rękach katolickich, a w istocie mających wraz z mediami podkopywać resztki wiary.

1. "Kościół się mylił w sprawie Kopernika i Biblia także" - bardzo chętnie używany argument do zdyskredytowania nieomylności Biblii i nauczania Kościoła, który 3krotnie autorytatywnie orzekł jeszcze w XVII w., że głoszenie teorii heliocentrycznej lub innej zakładającej ruch Ziemi jest herezją/błędem przeciwko wierze. Orzeczenie to było oczywiste - Biblia wyraźnie mówi o nieruchomej Ziemi i o tym, że to Słońce krąży wokół niej, a nie na odwrót. Warto też wiedzieć, że nauka nigdy nie przedstawiła dowodu kontra. Tu warto dodać, że płaskoziemcy się mylą - Biblia mówi też o okrągłej Ziemi.

2. "kreacjonizm to pseudonauka" - argument chętnie używany do zdyskredytowania biblijnego opisu stworzenia. Piewcom tej tezy nie przeszkadza, że w nauce ciągle uczymy się kreacjonizmu właśnie - szczególnie w technikach, szkołach zawodowych czy na studiach technicznych, no i oczywiście w życiu praktycznym. Wielu z nas jest kreatorami - coś tworzy: pisze, buduje, projektuje, produkuje itd.

3. "opis stworzenia z Genesis należy rozumieć alegorycznie" - to kłamstwo bardzo chętnie uczone w seminariach, wykładane na kazaniach w kościołach i kaplicach modernistów, lefebrystów i sedewakantystów. Różni się jedynie to co według tych grup należy rozumieć z tego opisu alegorycznie. Moderniści - czyli większość księży udających katolickich - odrzucają praktycznie cały opis stworzenia, lefebryści i sedewakantyści odrzucają lub uważają za niepewne: stworzenie wszystkiego w 6 dosłownych dni/dób oraz stworzenie ciała ludzkiego bezpośrednio przez Boga z materii nieorganicznej. Nie przeszkadza im to, że sam Jezus potwierdził opis starotestamentowy (Ewangelia Marka 10,6): "Ale od początku stworzenia mężczyznę i niewiastę uczynił je Bóg" - nie ma tu więc miejsca na herezję ewolucjonizmu czy długi wiek świata postulowane przez heretyków takich jak Pius X i Pius XII, a tak bezmyślnie powtarzaną przez lefebrystów i sedewakantystów. Warto też dodać, że wszelkie metody radiodatowania już na wstępie obarczone są na ogół nieweryfikowalnymi założeniami czyniącymi je bezwartościowymi. Zresztą stosowanie tych metod zostało obalone, gdy niepoprawnie oszacowano wiek smoków/dinozaurów,które wedle różnorakich a licznych przekazów żyły współcześnie z ludźmi w ciągu ostatnich kilku tysięcy lat, a datowane są jedną ze wspomnianych błędnych metod na jakieś 65 mln lat.

4. "na początku był wielki wybuch" - kłamstwo wymyślone przez pewnego modernistę, udającego jezuitę, a mające na celu podważanie kolejności stworzenia przedstawionej w Genesis, gdzie najpierw stworzona jest Ziemia, a dopiero później księżyc, słońce i gwiazdy. Herezja ta była szczególnie droga antypapieżowi Piusowi XII, który dla otumanienia katolików podawał ją jako ... dowód na stworzenie. Co ciekawe kłamstwo zostało obalone obserwacyjnie m.in. przez ateistę - Haltona Arpa, który zauważył że interpretacja przesunięcia widma gwiazd ku czerwieni przez Hubbla, będąca początkiem tej piętrowej hipotezy, jest błędna, a przesunięcie to nie ma związku z odległością gwiazd od Ziemi.

5. "Nowy Testament znosi starotestamentowe kary śmierci" - kłamstwo to chętnie jest przytaczane przez zwolenników zniesienia kary śmierci, często ludzi którzy na takową karę zasługują, którzy usilnie przy tym pomijają słowa św. Pawła (Rzymian 13, 3-4) o tym że "przełożeni nie są na postrach dobremu uczynkowi, ale złemu. A chcesz się nie bać urzędu, czyń, co jest dobrego, a będziesz miał chwałę od niego. Albowiem jest sługą Bożym tobie ku dobremu. Lecz jeźli uczynisz co złego, bój się; bo nie bez przyczyny miecz nosi, albowiem jest sługą Bożym: mścicielem ku gniewu temu, który złość czyni". Św. Paweł (Rzymian I, 32) przypomina także starotestamentową karę dla sodomitów alias homoseksualistów: ", iż co takowe rzeczy czynią, godni są śmierci, a nie tylko, którzy je czynią, ale téż, którzy czyniącym zezwalają". Oczywiście prawa te miały wielkie przełożenie na prawodawstwo i praktykę prawną wszystkich krajów katolickich, gdy te jeszcze istniały i wiele przestępstw było karanych gardłem.

6. "wolność słowa jest najważniejszym prawem" - skoro wrogowie wiary głoszą ciągle kłamstwa - np. składając z różnych resztek rzekomych ewolucyjnych przodków ludzi, muszą czuć się bezkarni. W tym celu chętnie głoszą herezję absolutnej wolności słowa, sprzeczną bezpośrednio choćby z jednym z przykazań, zabraniającym składania fałszywego świadectwa. Kościół zawsze popierał wolność głoszenia prawdy - tu nie ma żadnych granic, prawdę można głosić zawsze. Jednak wolność głoszenia błędu nie jest prawem, a przestępstwem przeciwko Bogu

7. "wolność wyznania jest najwyższym prawem" - kłamstwo mające na celu niedopuszczenie religii katolickiej jako panującej. Kiedyś w krajach katolickich stanowiono prawa zgodne z doktryną katolicką. Pozwalano co prawda na pewne swobody wyznawców błędów ale miało to swoje ograniczenia. Przykładowo w Polsce królem mógł zostać wyłącznie katolik, heretycy byli często tolerowani, niekiedy nawet za bardzo ale od czasu do czasu podejmowano przeciw nim kroki czy to prawne czy to stosowano inne metody. Znanym przypadkiem jest wygnanie arian z Polski po "potopie" szwedzko-moskiewski, a także spalenie publicznego ateisty - Kazimierza Łyszczyńskiego - na mocy decyzji sądu sejmowego za panowania Jana III. Znana jest także polityka nominacyjna najjaśniejszego Zygmunta III, który niemal wyłącznie powierzał urzędy senatorskie katolikom czy promował jezuitów - tych prawdziwych, zwalczających słowem, a czasem i czynem herezje.

8. "małżonkowie są sobie równi" "kobiety są równe mężczyznom"- to kłamstwo jest podstawowe w walce z tradycyjnym, opartym na Biblii patriarchalnym modelem rodziny, a także społeczeństwa, uczone także przez modernistów, by osłabić naturalną uległość żon wobec mężów i w rezultacie doprowadzić do zrujnowania małżeństw. Skutek - plaga rozwodów, oszustw matrymonialnych, samotnych matek, samotnych ojców, nadmiaru starych panien i starych kawalerów, aktywistek politycznych, kobiet w szkołach, na stanowiskach urzędniczych (także wyższych) itp patologii.

9. "prawo do aborcji" "kompromis aborcyjny" - tu zwodnicy są tak sprytni że przytaczają rozważania św. Tomasz z Akwinu o tym kiedy człowiek dostaje duszę w łonie matki. Warto oczywiście przypomnieć, że te rozważania nie miały bynajmniej na celu stwierdzenia kiedy i czy można dziecko w łonie matki zabić. Spędzanie płodu w krajach katolickich było surowo karane, z karą śmierci włącznie. Katolików zatem nie powinno obchodzić czy to już człowiek czy tylko płód -jego pozbycie się powinno być ścigane prawnie i to oczywiście w każdym przypadku.

10. "dzieci nie można bić" -  potężne kłamstwo zwalczające tradycyjny model wychowawczy oparty na nagrodach i karach, zalecanych zresztą przez Biblię, przynajmniej wobec chłopców  "Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go – w porę go karci. Karcenia chłopcu nie żałuj, gdy rózgą uderzysz – nie umrze. Ty go uderzysz rózgą, a od Szeolu zachowasz mu duszę". Warto też wspomnieć o usunięciu kar cielesnych w szkołach - zapoczątkowane to zostało przez wrogów wiary , np. w Polsce przez masońską klikę króla Ciołka - Stanisława Augusta Poniatowskiego. Podobnie rzecz ma się w kryminalistyce - niegdyś były praktykowane publiczne chłosty za lżejsze przestępstwa, co na pewno jest rozsądniejsze niż zamykanie kogoś takiego na rok z zatwardziałymi recydywistami często o skłonnościach homoseksualnych. Zresztą tolerowanie w więzieniach grzechu sodomskiego, a mianowicie gwałcenia współwięźniów z całą pewnością również jest celowe i służy moralnemu niszczeniu osadzonych.




 

środa, 10 lipca 2019

Pod Zbarażem 10 lipca 1649 r.


Z zeznań jeńców wziętych przez podjazd Sierakowskiego polskie dowództwo wiedziało, że Kozacy z Tatarami są oddaleni o 5 mil. Ich przyjścia spodziewano się w sobotę 10 lipca. Ponieważ Kozacy nie mieli w zwyczaju walczyć lub maszerować bez taboru, regimentarze uznali, że zdążą jeszcze w ostatniej chwili uzupełnić zapasy przed ich przybyciem i wyprawili o świcie 10 lipca 18 towarzyszy i 1500 ciurów. Po tej grupie wyprawiono kolejne, razem wyszło z obozu co najmniej 4000 – 6000 czeladzi. Zapewne ciurów ze swego taborku wysłał także książę Jeremi.
 
Tymczasem część wojsk tatarskich wsparta oddziałami konnych Kozaków, idąc między Zbarażem, a Wiśniowcem obeszła obóz polski, tym sposobem odcinając drogę powrotną wyprawionej czeladzi. Ta w części zginęła, w części uciekła w kierunku Tarnopola, część zdołała wrócić do obozu. Polacy utracili 4000 – 6000 ludzi.
Po pobiciu picowników Tatarzy z Kozakami nadciągnęli od strony Starego Zbaraża pod obóz polski. Około godziny 6 rano „od pasieki książęcej, jako i od dąbrowy nad obozem książęcym”  zaczęli pokazywać się przed wałami. Konnica polska wyszła w pole. Wg. rady Ostroroga uszykowano ją w szachownicę. Na prawym skrzydle stanęły pułki Wiśniowieckiego i Ostroroga. W centrum zajęli miejsce Koniecpolski wraz z Sieniawskim, którzy objęli komendę nad swoimi pułkami wchodzącymi w skład większego pułku Ostroroga. Lewe skrzydło utworzyły pułki Firleja i Lanckorońskiego.
Tatarzy wysłali naprzód harcowników. Ich grupa (podobno aż 2000) starła się z Tatarami Wiśniowieckiego, którzy w sile 150 koni (nie wiemy czy etatowo, czy realnie do boju) pod jednym znakiem ruszyli im naprzeciw. Była to chorągiew Stapkowskiego lub Mikołajewskiego, wzmocniona częścią drugiej chorągwi Tatarów książęcych. Doszło do żwawej utarczki. Tatarzy Wiśniowieckiego będąc w mniejszej sile zostawili z tyłu sztandar i unikali zwarcia dzieląc szyk raz na trzy, drugi raz na cztery, wreszcie na dwie części. Po każdym takim podziale znów łączyli się w jeden hufiec. Wreszcie za czwartym razem, nie dzieląc się, uderzyli na przeciwnika „wraz iuz z Chorągwią skoczywszy”. Zostali jednak rozbici, a jednego z poruczników tatarskich „sześć razy w łeb szkodliwie cięto”.
Po zegnaniu polskiego harcownika, Tatarzy wraz z Kozakami „Pułkiem wielkym” natarli na siły książęce i stojący przed wałami taborek tegoż, obsadzony przez dwie kompanie piesze (etatowo 200 osób) i czeladź pułku książęcego (ok. 1500 ludzi). Ów pułk wielki powinien stanowić większość spośród wojska nieprzyjacielskiego, które już przybyło. To mogło w całości liczyć 20 000, ewentualnie sama grupa atakująca Wiśniowieckiego miała mieć 30 000 ludzi. Ta pierwsza cyfra wydaje mi się bardziej realna, choć i wyższa jest do przyjęcia. Niemniej przynajmniej w przypadku Tatarów w tej liczbie zawierała się także ich służba, złożona w dużej mierze z chłopców, a więc o znikomej wartości bojowej. Książę Jeremi uderzył na nieprzyjaciela swoim pułkiem, zostawiwszy w posiłku chorągiew Zamoyskiego (husarską lub kozacką). Oddziały Wiśniowieckiego nie zdołały od razu przełamać wroga. Kochowski twierdzi, że atakowano szablami, co sugeruje, że chorągwie husarskie pułku książęcego albo nie wzięły jeszcze w tym momencie udziału w walce albo nie miały kopii. To drugie wydaje się o tyle prawdopodobne, że tabor w którym zwykle wożono tę podstawową broń husarii znajdował się pod obozem w którym znalazła się główna siła żołnierzy wojewody ruskiego. Oczywiście Kochowski nie jest najbardziej wiarygodnym źródłem – w istocie husarze mogli atakować kopiami. W każdym razie doszło do zaciekłej walki wręcz z przeważającymi liczebnie Tatarami i Kozakami. Jednocześnie bronił się taborek. Dla rozstrzygnięcia na prawą flankę przeciwnika uderzyły ukośnie dwie chorągwie: wspomniana Zamoyskiego (100 lub 120 koni) i husarska Aleksandra Lubomirskiego (92 konie) z pułku Ostroroga. Atak posiłków zmusił wrogów do ucieczki. Polska jazda skręciła w prawo spędzając Tatarów nacierających na taborek i pognała ich na dystansie co najmniej ćwierci mili.
Po powrocie pod obóz oddziałów książęcych wrócili i wcześniej spędzeni Tatarzy. Nie śmieli już zbliżyć się do prawego skrzydła w większej sile. Podjęli za to harce. Przeciw ordyńcom niepokojącym centrum ruszyły w pewnym momencie cztery chorągwie kozackie z pułku Koniecpolskiego: Zaćwilichowskiego, Kalińskiego, Proskury i Ratowskiego (razem 388 koni). Gdy roty te Tatarzy „zewsząd ogarnęli”, na pomoc ruszyły dwie kolejne: Strzałkowskiego (95 koni) z pułku Koniecpolskiego i jedna z kozackich Sieniawskiego . Ich atak wyrwał z okrążenia wysłane wcześniej oddziały i zmusił Tatarów do cofnięcia. Rota Ratowskiego utraciła jednak swój sztandar.
Po dłuższych harcach Tatarzy wycofali się z przedpola obozu. Po ich odwrocie – pół godziny przed wieczorem zaczęły wracać do taboru chorągwie polskie. Sam Wiśniowiecki wprowadził 3000 ludzi (zarówno żołnierzy jak i czeladzi, tabor książęcy wszedł do obozu w trakcie harców), za nim wjechał jeszcze Jan Dzik z 7 chorągwiami: pięcioma Zamoyskiego i dwiema innymi. W walkach pod obozem obrońcy stracili kilkunastu towarzyszy (m. in. jednego „strzałą w pół przeszyto”) i kilkadziesiąt czeladzi. Zabity został między innymi chorąży z roty Ratowskiego, a także towarzysze z pułku Wiśniowieckiego: Rakowski i Szostowicki z roty Zamoyskiego. Z pozostałych pułków rotmistrza Duszyńskiego „na harcu postrzelono”. Straty tatarskie, wobec ich klęski w największym starciu, z pewnością były znacznie większe. Między innymi został zabity podskarbi chański „syn Gaziego beja imieniem Azamet”. Polacy wzięli jeńców. Od nich zapewne uzyskano informację, że Chmielnicki jest oddalony o 1,5 mili. Dowodzący prywatnymi chorągwiami Zamoyskiego Jan Dzik wysłał natychmiast z tą informacją jednego kozaka do Zamościa.
Po powrocie do obozu armia polska przystąpiła do dokończenia wałów. Wieczorem, już po zejściu z pola jazdy koronnej, przybył pod Zbaraż Chmielnicki z częścią wojska kozackiego, częścią taboru i artylerią. Wraz z nim nadciągnął też chan prowadząc główne siły tatarskie. Zajęły one stanowiska na południe od obozu i na zachód, ku Staremu Zbarażowi. Kozacy obsadzili małe lasy usytuowane przed obozem, których nieopatrznie nie wycięto z winy Firleja. Dowództwo polskie, z zadaniem poinformowania króla o zaczynającym się oblężeniu, wysłało towarzysza Chwalibowskiego. Ten przemknął się „mrokiem mimo nieprzyiaciela” i poszedł w kierunku Lublina (dotarł tam 17 lipca). Pozostali w obozie przez całą noc poprawiali wały.



Tak rozpoczęło się najsłynniejsze oblężenie w historii Polski.Zainteresowanych jego przebiegiem odsyłam do swojej książki na ten temat.
Jej elektroniczna wersja jest do nabycia tutaj:

poniedziałek, 28 maja 2018

Chore myśli nowoczesnego Polaka czyli dlaczego Roman Dmowski nie może być wzorem dla katolika.

Niniejszą krytykę poglądów Romana Dmowskiego przeprowadziłem na podstawie jego publikacji "Myśli nowoczesnego Polaka" która jest dostępna on-line m. in. pod adresem: http://www.ligatur.se/shop/free/dmowski_mysli.pdf
Skupiłem się tu jedynie na antykatolickich wstawkach w tej publikacji, gdyż Dmowski niesłusznie uważany jest w pewnych środowiskach uważających się za katolickie za autorytet - w opozycji do Piłsudskiego, mimo że obaj panowie pracowali solidnie nad niszczeniem wiary katolickiej u Polaków. Oczywiście dzieło Dmowskiego jest antypolskie także w innych kwestiach, tym jednak mogę się zająć kiedy indziej.



Na s. 38-39 mamy cały pean pochwalny wobec heretyckich Prus, kraju cierpiącego na bezwzględny fiskalizm i fałszywą religię: "Historia coraz wyraźniej udowadnia, że np. energiczna bezwzględna polityka Prus, posługująca się fałszem i wiarołomstwem, nie cofająca się przed najbrutalniejszym gwałtem, że polityka ta dała potęgę istotną Prusom i stała się pomimo wszystko źródłem odrodzenia Niemiec; że w dobie upadku ducha obywatelskiego w Niemczech przed stu laty, w dobie upodlenia, mogącego tylko budzić pogardę dla imienia niemieckiego, jedne Prusy, te właśnie Prusy, na gwałcie, na naszej krzywdzie zbudowane, składały dowody jakiego takiego patriotyzmu, zrozumienia interesów niemieckich, a nawet niejakiego poczucia narodowej godności; że potem te Prusy rozumną i konsekwentną polityką skupiały dokoła siebie rozbite cząsteczki narodu niemieckiego, że one odbudowały w końcu z tych cząsteczek nowe cesarstwo niemieckie, państwo potężne, oparte na dobrych ustawach, w którego ramach naród niemiecki znalazł znakomite warunki szybkiego, gospodarczego i cywilizacyjnego postępu, stopniowo wysuwając się znów na przodujące w świecie cywilizowanym stanowisko. To świadectwo historii, że wszelka zdobycz, bez względu na to, jaką drogą osiągnięta, może stać się podstawą pomyślności narodu i jego postępu (nie wzgląd tedy na dobro narodu, ale tylko czysty ludzki wstręt do pewnych środków może nas powstrzymywać od używania ich w narodowej walce), że zatem w stosunkach między narodami nie ma słuszności i krzywdy, ale tylko jest siła i słabość, to nam nie przeszkadza powtarzać, że zbudowane na cudzej krzywdzie Prusy zatruły ducha niemieckiego, zdemoralizowały go, zabiły w narodzie niemieckim wielką myśl i szlachetne uczucie, i wróżyć, że wszystko to stanie się źródłem zguby całych Niemiec".

Na s. 45 znajdujemy nawoływanie do łamania I przykazania:
"chcąc być „dobrymi Polakami”, musimy robić sobie z patriotyzmu religię". Taka zresztą postawa, religijnego pojmowania Polskości przewija się przez znaczną część tego utworu. Jeśli Dmowski dostrzega zalety religii katolickiej to tylko gdy ma ona służyć interesom narodowym. Niewątpliwie tak samo popierałby herezję Lutra gdyby urodził się Prusakiem.


Na s. 89  autorytet narodowców perfidnie zaatakował dzieło unii brzeskiej z 1595 r.: "Stworzyliśmy Unię kościelną, czyli fikcyjny katolicyzm, tam, gdzie jedynie utwierdzenie istotnego katolicyzmu mogło nasz wpływ utrwalić, gdzie wreszcie schizma byłaby dla nas korzystniejsza, gdybyśmy ją byli zechcieli i umieli dla siebie upaństwowić. Zrobiliśmy to, bo bierność lubi połowiczne środki, bośmy nie umieli się zdobyć na wprowadzenie w grę interesu narodowo-państwowego tam, gdzie wbrew niemu tylko kościelny załatwiano". Jak widać znów to nie religia a jej wykorzystanie jest istotne dla Dmowskiego.

Na s. 112 znajdujemy takowe peany dotyczące angielskich patologii: "naród angielski stoi dziś niewątpliwie wyżej pod względem moralnym od francuskiego, jeżeli charakter przeciętnego Anglika współczesnego jest bez porównania tęższy niż przeciętnego Francuza, jeżeli całe życie duchowe angielskie przedstawia najzdrowszy bodaj typ w Europie" - w pisaniu tych głupot Dmowskiemu zupełnie nie przeszkadzał fakt, że Anglicy w swej masie byli wtedy od dawna heretykami.

Na s. 130-131: znów mamy zdefiniowany nacjonalizm jakiego wyznawcą był Dmowski jako wrogi wobec jakiejkolwiek religii, a zatem i katolickiej:
" Patriotyzm ten nie tylko obowiązuje do określonego stanowiska względem rządów zaborczych, względem ciemięzców narodu, ale nakazuje bronić dobra narodowego od uszczerbku przeciw wszystkim, którzy na nie czynią zamachy; zajmuje odporne stanowisko względem uroszczeń ruskich lub litewskich, przeciwdziała usiłowaniom rozkładowym żydowskim; zachowuje się wrogo względem kierunków, starających się interesom klasowym, kastowym, wyznaniowym dać przewagę nad narodowymi". Herezja ta jest sprzeczna z I przykazaniem, które powoduje, że na pierwszym miejscu w życiu katolika musi być Bóg ze swymi przykazaniami, a naród może być dopiero na drugim.



poniedziałek, 26 lutego 2018

Przykładowe stawki okupu za polskich żołnierzy w 1648 r.




W Archiwum Państwowym w Gdańsku pod sygnaturą 300 R, Ee 32, s. 398-399, można znaleźć dokument zatytułowany:

"Comput Generalny Szacunków wszytkich Towarzystwa w Jaziech w więzeniu"

O ile mi wiadomo dotyczy ów komput oficerów wziętych pod Korsuniem 26 maja do niewoli m. in. lub jedynie z pułku prywatnego starosty lwowskiego Adama Hieronima Sieniawskiego, którzy zostali przewiezieni do Jass a stamtąd później do Chocimia na wykup.

Stawki okupu ustalone za 11 jeńców były następujące:

"1. Pan Alexander Ludwik Niezabytowski[1] Talarów pięćset twardych, Postaw Paklaku, Żupan Hatłasowy Czerwony, Ferezya S[z]karłatna, Piętnaście łokci sukna, paklaku Czerwonego 4 łokcie, Sukna Falandyszu[2] Turkusowego pułtrzecia łokcia, Rządzik Kozacki Biały Suty[3], Kożus[z]ków Białogłowskich zaiąc[z]kami podszytych dwa, Soboli waga za Talerów 20, Tłumaczowi podwodę talerów 15[4].
2. P. Borzecki Talarów 250, Suknia Falendyszowa, Ubiory pakłakowe, Czapkę lisią, 10 Talerów od podowody, etc.
3. Pan Bielawski Talarów 450, Ośm łokci Falendyszu, Pass lniany Farbowany.
4. Pan Alexander Worowiec talarów bitych 500, dwóch Tatarów y 16 łokci Sukna Falendyszu, 24 Hatłasu Łukiewskieo, Czapkę Lisią albo raczey Kunią Farbowaną, za podwodę 10.
5. Pan Zaleski 350 talerów y Sukna Falendyszu łokci 12, Misiurka, za kolaskę talerów 3.
6. Pan Laskowski talerów 400 y kontusz Falendyszowy.
7. Pan Wołyński talerów 400 y kontusz Karmazynowy, żupan Hatłasowy, Czapka y Ubiory.
8. Pan Janicki Talarów 200 twardych.
9. Pan Lubiszewski Talarów 350.
10. P. Warszycki Talarów 350.
11. P. Słupecki[5] Tatarzyna y Talerów 140.”

Jak widać za niektórych więźniów żądano nie tylko pieniędzy, strojów i materiałów na stroje ale także wziętych wcześniej do niewoli i przetrzymywanych w Polsce Tatarów.


[1] Był on później  rotmistrzem w chorągwi husarskiej kwarcianej starosty lwowskiego, pobił Kozaków w kwietniu 1649 r. pod Międzybożem, a później walczył pod Zbarażem.
[2] Paklak i Falandysz-rodzaje materiałów na stroje.
[3] Suty=bogaty.
[4] Owa opłata za podwodę dla tłumacza miała zapewne zrekompensować fatygę tłumacza i jego koszta transportu.
[5] To zapewne ten sam Słupecki, który był pod Zbarażem porucznikiem chorągwi kozackiej starosty lwowskiego.

poniedziałek, 9 października 2017

Uwagi do biogramu Gabriela Woyniłłowicza

Pod linkiem:
http://mwb.com.pl/studia/wp-content/uploads/2017/05/07_S_Augusiewicz_Gabriel_Wyni%C5%82%C5%82owicz.pdf
możemy znaleźć artykuł biograficzny dotyczący tytułowego bohatera:
S. Augusiewicz, Gabriel Woyniłłowicz, oficer jazdy koronnej z poł. XVII w., zarys biografii.
Autor biogramu twierdzi, że:
Najwcześniejszy, uchwytny źródłowo ślad działalności wojskowej Gabriela mogą stanowić źródłowe wzmianki o udziale pułkownika kaniowskiego Kozaków regestrowych, wymienianego jedynie z nazwiska Woyniłłowicza (lub Womełowicza) w bitwie nad Żółtymi Wodami w kwietniu 1648 r. 14 kwietnia oficer ten, wraz ze Stefanem Czarnieckim i Aleksandrem Brzuchańskim, udali się do Tuhaj beja jako zakładnicy (posłowie) i zostali przez niego wzięci do niewoli. Powszechnie w opracowaniach i komentarzach do edycji źródłowych poświęconych kampanii żołtowodzkiej, lub relacjonujących te zdarzenie, owego Woyniłłowicza utożsamia się na ogół z Gabrielem. Nie można takiej ewentualności wykluczyć, w każdym razie brakuje po temu wystarczających argumentów.
I tu Pan Augusiewicz się myli. Otóż wg dokumentu:  „Zapłata Woyskom Jeo Krolewskiey Mci y Rzptey na Comissiey Lubelskiey pro die Quanta Marty Anni MDCL. Podług Constitiey Sejmu Walnego Warszawskieo Roku MDCXXXX Dziewiątym Odprawionego złożona" (Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie, Akta Skarbowe Wojskowe, dz. 86, nr 39, k. 14v)
wymieniony i z imienia i nazwiska Gabriel Woyniłłowicz otrzymał za pełnienie roli pułkownika kaniowskiego od 1 marca do 31 maja 1648 r. 500 zł. Jak widać zamiast spekulować wystarczyło zajrzeć do wskazywanego wielokrotnie źródła:
Warto dodać, że jakiś Woyniłłowicz był też chorążym w chorągwi Jana Baranowskiego pod Piławcami (Katafalk Rycerski Wielmożnemu Jego Mośći Panu Mikołaiowi z Dambrowice Firleiowi Starościcowi Trembowelskiemu, Rotmistrzowi I. K. M, b. m. d., s. ):
Wo(j)niłowicz (...) Niesie Żółtą Chorągiew/ na którey się świeci Złoty Orzeł
Niestety na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie stwierdzić czy to Gabriel, który musiałby w miarę szybko wyjść z niewoli, czy inny Woyniłłowicz.
wd
Sła