poniedziałek, 28 maja 2018

Chore myśli nowoczesnego Polaka czyli dlaczego Roman Dmowski nie może być wzorem dla katolika.

Niniejszą krytykę poglądów Romana Dmowskiego przeprowadziłem na podstawie jego publikacji "Myśli nowoczesnego Polaka" która jest dostępna on-line m. in. pod adresem: http://www.ligatur.se/shop/free/dmowski_mysli.pdf
Skupiłem się tu jedynie na antykatolickich wstawkach w tej publikacji, gdyż Dmowski niesłusznie uważany jest w pewnych środowiskach uważających się za katolickie za autorytet - w opozycji do Piłsudskiego, mimo że obaj panowie pracowali solidnie nad niszczeniem wiary katolickiej u Polaków. Oczywiście dzieło Dmowskiego jest antypolskie także w innych kwestiach, tym jednak mogę się zająć kiedy indziej.



Na s. 38-39 mamy cały pean pochwalny wobec heretyckich Prus, kraju cierpiącego na bezwzględny fiskalizm i fałszywą religię: "Historia coraz wyraźniej udowadnia, że np. energiczna bezwzględna polityka Prus, posługująca się fałszem i wiarołomstwem, nie cofająca się przed najbrutalniejszym gwałtem, że polityka ta dała potęgę istotną Prusom i stała się pomimo wszystko źródłem odrodzenia Niemiec; że w dobie upadku ducha obywatelskiego w Niemczech przed stu laty, w dobie upodlenia, mogącego tylko budzić pogardę dla imienia niemieckiego, jedne Prusy, te właśnie Prusy, na gwałcie, na naszej krzywdzie zbudowane, składały dowody jakiego takiego patriotyzmu, zrozumienia interesów niemieckich, a nawet niejakiego poczucia narodowej godności; że potem te Prusy rozumną i konsekwentną polityką skupiały dokoła siebie rozbite cząsteczki narodu niemieckiego, że one odbudowały w końcu z tych cząsteczek nowe cesarstwo niemieckie, państwo potężne, oparte na dobrych ustawach, w którego ramach naród niemiecki znalazł znakomite warunki szybkiego, gospodarczego i cywilizacyjnego postępu, stopniowo wysuwając się znów na przodujące w świecie cywilizowanym stanowisko. To świadectwo historii, że wszelka zdobycz, bez względu na to, jaką drogą osiągnięta, może stać się podstawą pomyślności narodu i jego postępu (nie wzgląd tedy na dobro narodu, ale tylko czysty ludzki wstręt do pewnych środków może nas powstrzymywać od używania ich w narodowej walce), że zatem w stosunkach między narodami nie ma słuszności i krzywdy, ale tylko jest siła i słabość, to nam nie przeszkadza powtarzać, że zbudowane na cudzej krzywdzie Prusy zatruły ducha niemieckiego, zdemoralizowały go, zabiły w narodzie niemieckim wielką myśl i szlachetne uczucie, i wróżyć, że wszystko to stanie się źródłem zguby całych Niemiec".

Na s. 45 znajdujemy nawoływanie do łamania I przykazania:
"chcąc być „dobrymi Polakami”, musimy robić sobie z patriotyzmu religię". Taka zresztą postawa, religijnego pojmowania Polskości przewija się przez znaczną część tego utworu. Jeśli Dmowski dostrzega zalety religii katolickiej to tylko gdy ma ona służyć interesom narodowym. Niewątpliwie tak samo popierałby herezję Lutra gdyby urodził się Prusakiem.


Na s. 89  autorytet narodowców perfidnie zaatakował dzieło unii brzeskiej z 1595 r.: "Stworzyliśmy Unię kościelną, czyli fikcyjny katolicyzm, tam, gdzie jedynie utwierdzenie istotnego katolicyzmu mogło nasz wpływ utrwalić, gdzie wreszcie schizma byłaby dla nas korzystniejsza, gdybyśmy ją byli zechcieli i umieli dla siebie upaństwowić. Zrobiliśmy to, bo bierność lubi połowiczne środki, bośmy nie umieli się zdobyć na wprowadzenie w grę interesu narodowo-państwowego tam, gdzie wbrew niemu tylko kościelny załatwiano". Jak widać znów to nie religia a jej wykorzystanie jest istotne dla Dmowskiego.

Na s. 112 znajdujemy takowe peany dotyczące angielskich patologii: "naród angielski stoi dziś niewątpliwie wyżej pod względem moralnym od francuskiego, jeżeli charakter przeciętnego Anglika współczesnego jest bez porównania tęższy niż przeciętnego Francuza, jeżeli całe życie duchowe angielskie przedstawia najzdrowszy bodaj typ w Europie" - w pisaniu tych głupot Dmowskiemu zupełnie nie przeszkadzał fakt, że Anglicy w swej masie byli wtedy od dawna heretykami.

Na s. 130-131: znów mamy zdefiniowany nacjonalizm jakiego wyznawcą był Dmowski jako wrogi wobec jakiejkolwiek religii, a zatem i katolickiej:
" Patriotyzm ten nie tylko obowiązuje do określonego stanowiska względem rządów zaborczych, względem ciemięzców narodu, ale nakazuje bronić dobra narodowego od uszczerbku przeciw wszystkim, którzy na nie czynią zamachy; zajmuje odporne stanowisko względem uroszczeń ruskich lub litewskich, przeciwdziała usiłowaniom rozkładowym żydowskim; zachowuje się wrogo względem kierunków, starających się interesom klasowym, kastowym, wyznaniowym dać przewagę nad narodowymi". Herezja ta jest sprzeczna z I przykazaniem, które powoduje, że na pierwszym miejscu w życiu katolika musi być Bóg ze swymi przykazaniami, a naród może być dopiero na drugim.



2 komentarze:

  1. Z tego co ja tutaj widzę to nikogo ten artykuł nie interesuje.Moim zdaniem to trochę szkoda tak że tak jest z tym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę jednak osób to przeczytało, a mało bo i blog na razie mało popularny

    OdpowiedzUsuń