środa, 8 lutego 2023

Stracenie żydowskiego herszta Dowbora w 1863 r.

 Dwaj kawalerzyści z oddziału Zygmunta Chmieleńskiego vel Chmielińskiego wspominają w swych pamiętnikach stracenie pewnego łotra, przywódcy bandytów żydowskich, który działał w czasie powstania styczniowego na terenie województwa krakowskiego


Pierwszy z nich, Zygmunt Rzewuski, żołnierz z 1go plutonu kawalerii wspomina to tak:

Posyła nas naprzykład [Chmieleński - M.R.] w dziesięciu w celu rozbrojenia i wyłapania szajki rabusiów, którzy w liczbie ośmnastu, pod pozorem powstańców, mieli wykonać o północy napad na pewien dwór obywatelski. Połów ten udał nam się tylko w części, rabusie bowiem na czas byli uwiadomieni o naszej zasadzce i nie przybyli. Przywieźliśmy tylko do obozu herszta tej bandy, Dowbora, burmistrza z Pilicy i jego syna, u których znaleźliśmy broń i inne kompromitujące ich pod tym względem dowody. Przy aresztowaniu tychże mieliśmy małą przeprawę z żydostwem tego miasteczka, które dowiedziawszy się o naszem przybyciu i rewizji w domu burmistrza, widocznie będąc w spółce z nim i szajką rabusiów, otoczyło nas masą, objawiając nieprzyjazne względem nas zamiary i wzbraniając uwięzienia Dowbora.
Zmuszeni byliśmy tę hałastrę rozpędzać pałaszami. Dowbora skazał Chmieliński na śmierć, a syna jego po kilku batach, ułaskawiwszy ze względu na jego młody wiek i przyznanie się do winy, wcielił do szeregów piechoty; ten jednak w najpierwszej potyczce przeszedł da Moskali i potem był szpiegiem? na jednej z komor granicznych.

Drugi, porucznik tegoż 1go plutonu, Jan Mazaraki opisał to w ten sposób:

Po skończonym urlopie powróciłem do obozu, zastawszy egzekucję wyroku śmierci, wykonaną właśnie w chwili mojego powrotu na Dowborze, burmistrzu z Pilicy, który oprócz oddania się Moskwie, był nadto i z innego względu wielkim zbrodniarzem, bo miał zorganizowaną szajkę rabusiów, do których i własny jego syn należał. Zbóje ci, przebrani za powstańców, napadali w nocy na domy zamożniejszych ludzi i wymuszali od nich kapitały, niby to na rzecz powstania, dopuszczając się nawet morderstw, i tak zabili jednego proboszcza, jakiegoś leśniczego i młynarza, rzucając tym sposobem okropną plamę na nas uczciwych obrońców ojczyzny; dzieło to nikczemne prowadził z wiedzą Moskali. Gdy się ta zbrodnia wydała, otrzymał Chmieleński rozkaz, by go powiesił - posłał po niego w kilkanaście koni porucznika Neymana Józefa - przyszło tam do krwawej rozprawy, albowiem do szajki zbójeckiej należeli sami Żydzi, którzy widząc Dowbora w ręku naszych i bojąc się sami o siebie, usiłowali go odbić i poruszyli Żydostwo z całej Pilicy; z początku powstańcy grozili, że strzelać będą, ale gdy Żydzi kamieniami i kijami coraz bardziej na nich nacierali, jak wsiądą na konie i dobywszy pałaszy, jak zaczną ciąć, przeszło 60 Żydów zrąbali i rozgonili hałastrę, prowadząc dalej herszta ich bez żadnej już przeszkody; łotr ten dał gardło na szubienicy, a syn jego , ponieważ wyznał wszystko, był ułaskawiony i oddany do szeregu - tenże, widząc ojca już wiszącego i patrząc na martwe jego zwłoki, wyrzekł: "O, to ten łajdak kazał nam tak robić". Kilka dni był ten młody drab w obozie, po czym uciekł do Moskali, zostawszy ich szpiegiem - źle zrobił Chmieleński, że go ułaskawił, bo powinien był wiedzieć o tym, że z takiego psiego gniazda nic dobrego być nie może

Cytaty pochodzą z wydań pamiętników:

1.       Zygmunt Napoleon Krzywda, Wspomnienia obozowe z r. 1863 i 1864, Lwów 1883, s.24-25

 Jan Newlin Mazaraki, Pamiętnik i wspomnienia, oprac. Eligiusz Kozłowski, Kraków 1999, s.75-76.


wtorek, 10 stycznia 2023

Podsumowanie współpracy z Przeglądem Historyczno-Wojskowym

W zeszłym roku dobiegła końca moja współpraca z czasopismem "Przegląd Historyczno-Wojskowy".

Przyczyną tego stanu rzeczy jest to, że, jak donosi w numerze 1 z 2022 r. (s.9) redaktor naczelny Jacek Jędrysiak:

 "ważną dla części autorów zmianą jest zasadnicze odstąpienie od wypłaty honorariów za zgłaszane teksty". 

Co prawda wypłacane honoraria były czysto symboliczne, wręcz żałosne, zupełnie nieadekwatne do włożonej pracy, jednak lepsze takie niż żadne. W związku z tym wycofałem z redakcji gotowy już artykuł dotyczący powstania styczniowego. Aktualnie dokańczam przerabianie go na książkę.

W związku z zakończeniem mojej współpracy z tym czasopismem warto zrobić podsumowanie, a mianowicie listę opublikowanych tam przeze mnie tekstów.

1.  W odpowiedzi panu Tomaszewskiemu, nr 4 (2014 r.), s.230-233

 to odpowiedź na coś udającego recenzję mojej książki "Bitwa pod Zbarażem 1649": 

M. Tomaszewski, Nowa książka o obronie Zbaraża, w: "Przegląd Historyczno-Wojskowy", Warszawa 2014, nr 3, s.166-168

2. Skład sił polskich nad Żółtymi Wodami i pod Korsuniem w 1648 roku, nr 2 (2015 r.)

https://bazhum.muzhp.pl/media/files/Przeglad_Historyczno_Wojskowy/Przeglad_Historyczno_Wojskowy-r2015-t16_(67)-n2_(252)/Przeglad_Historyczno_Wojskowy-r2015-t16_(67)-n2_(252)-s39-62/Przeglad_Historyczno_Wojskowy-r2015-t16_(67)-n2_(252)-s39-62.pdf

3.  Krytycznie o bitwie pod Łojowem 1648 roku, nr 1 (2016 r.), s.188 i nn.:

To recenzja książki:

Witold Biernacki, Łojów 1649. Działania wojenne na Litwie w latach 1648–1649, Zabrze–Tarnowskie Góry 2014

4.  Bitwa pod Konstantynowem, 26–28 lipca 1648 roku, nr 2 (2017 r.)

https://wbh.wp.mil.pl/c/pages/atts/2021/6/bMarek_Rogowicz_-_Bitwa_pod_Konstantynowem_26-28_lipca_1648_roku_bOUn6YR.pdf

 5. Skład sił polskich pod Piławcami, nr 1 (2019 r.)

https://wbh.wp.mil.pl/c/pages/atts/2019/11/3_Marek_Rogowicz_Skad_si_polskich_pod_Piawcami.pdf

6.  Siły polskie pod Zbarażem 10 lipca 1649 roku, nr 3 (2021 r.)

https://wbh.wp.mil.pl/c/pages/atts/2021/12/b3_Marek_Rogowicz_Siy_polskie_pod_Zbarazem_10_lipca_1649_roku.pdf

czwartek, 26 maja 2022

Ksiądz Kolbe był heretykiem

 Niedawno ktoś zadał mi pytanie dotyczące ortodoksji  Maksymiliana Marii Kolbego i tego czy naprawdę był świętym.

Sięgnąłem więc do przypadkowego numeru redagowanego przez niego czasopisma "Rycerz Niepokalanej", a konkretnie Rycerz Niepokalanej, 1928, R. 7 gdzie na stronie 99 znalazłem następującą herezję zaprzeczającą wprost bożemu objawieniu:

"Planety w liczbie 8 (wraz z ziemią) krążą dokoła naszego słońca"

Z Biblii wiadomo, że Ziemia jest nieruchoma (nie jest więc planetą), a słońce krąży wokół niej. Herezja o rzekomym ruchu Ziemi została 3krotnie potępiona przez Kościół w XVII wieku.

To niezbity dowód na to, że Kolbe był heretykiem.

wtorek, 8 marca 2022

Chronologia świata w Polsce XVII-wiecznej

 W XVII-wiecznej Polsce nie znano jeszcze bredni jakoby świat powstał miliardy lat temu w wielkim wybuchu. W opisach dotyczących historii najdawniejszej posiłkowano się wówczas księgami historycznymi (szczególnie biblijnymi), a nie pseudonaukowymi dociekaniami.

W ramach badania innego tematu, natknąłem się na 2 ciekawe przyczynki do tego jak wówczas liczono czas od powstania świata [1].

 Fragment pierwszy pochodzi z kalendarza autorstwa niejakiego Żórawskiego:

"1655 Z kalendarza Żórawskiego

Rok ten, który jest po przestępnym trzeci przypisowy [?] rachujemy według Greków od stworzenia świata lat 6853

Według Pisma Świętego i prawidłowego rachunku lat 5604

Od początku Królestwa Polskiego lat 1105

Jako Akademia Krakowska w Polsce uczyć poczęła 255"

 

 

Fragment drugi, również z tegoż 1655 r.:

"Staphon Forchmon Gdański M. Phi [magister filozofii - ?]

Po Stworzeniu świata                                  lat 5604

Po potopie za czasu Noego                         lat 3948

Po zniszczeniu Sodomy i Gomory              lat 3559

Po wyjściu Żydów z Egiptu                        lat 3151

Po zbudowaniu kościoła Salomonowego         2672

Po niewoli babilońskiej                                     2245

Po ostatnim spustoszeniu Jeruzalem                  1583

Po męce i wniebowstąpieniu P. Chrystusa         1622

Od początku Monarchii Babilońskiej                 3828

Od początku Perski[ej]                                        2192

Od początku Monarchii Greckiej                        1982 



[1] RBZNiO, II 189, .s.724.


środa, 20 października 2021

Złość heretycka Janusza Radziwiłła w 1648 roku

 W czasie buntu kozackiego, po klęskach wojsk koronnych, zamieszkujący Polskę heretycy, korzystając z trudnej sytuacji próbowali wymóc dla siebie pewne przywileje podczas sejmu elekcyjnego.

W czasie gorących sporów toczących się na ten temat w kole sejmowym:

"dano znać, iż X(ią)żę J(ego)m(o)ść Radziwiłł Hetman Litewski ... Kilkunastu Chorągwiom które instructa acie procedebant [ustawione w szyku bojowym] kazał blisko okopu y koła stanąć, chcąc podobno groźbami et machinationibus promovere confam Religionis sue [i machinacjami promować swoją haniebną religię], wszystkie koło huczkiem powstało na Radziwiła iż się nie godzi in extorquere [wymusić] na Ojczyznę to co przeciwko prawom pugnat [on walczy], a Mazurowie: Zdrajco, etc, etc., pierwey cię tu zabijemy sami, a niż przeciw wolnościom naszym co się stanie, etc, etc., zatym Radziwił ustompić kazał tym Chorągwiom wymawiaiąc się, iż się spodziewał nominacyi Pana, et propter solemnitatem autus [i ze względu na uroczystość chwili] dla salwy dania nowemu Panu tym chorągwiom w polu, a nie u okopu stanąć rozkazał".

Wykpiwszy się tym sposobem Janusz Radziwiłł uniknął możliwego rozlewu krwi, który mógłby się dla niego źle skończyć.

Relacja ta zawarta jest w Tekach Naruszewicza w Bibliotece Czartoryskich pod sygnaturą 143, nr dokumentu 86, tytuł: "List pisany z Warszawy, przez Syna do Oyca, w którym rozmaite ciekawości tyczące się Stanu Rzeczypospolitey donosi"


niedziela, 4 kwietnia 2021

Jak dzisiaj rozpoznać heretyka, także tego w sutannie? Porady inkwizytora

 Z okazji świąt Zmartwychwstania Pańskiego wpis nietypowy ale jakże potrzebny.

Żyjemy w czasach gdy wiara katolicka jest zwalczana usilnie niemal wszędzie: w szkołach, kościołach, mediach tradycyjnych, internecie, prawodawstwie, praktyce prawnej i w tzw. nauce.

W zwalczaniu nauki katolickiej słudzy diabła posługują się wieloma różnymi sloganami, których omówienie zajęłoby pokaźną liczbę stron. Tu omówię pokrótce jedynie najpopularniejsze kłamstwa wymierzone w wiarę. Gdy usłyszycie jedno z nich możecie być pewni że wypowiada je wróg wiary katolickiej. Wiele z tych kłamstw usłyszycie niestety w kościołach rzekomo będących w rękach katolickich, a w istocie mających wraz z mediami podkopywać resztki wiary.

1. "Kościół się mylił w sprawie Kopernika i Biblia także" - bardzo chętnie używany argument do zdyskredytowania nieomylności Biblii i nauczania Kościoła, który 3krotnie autorytatywnie orzekł jeszcze w XVII w., że głoszenie teorii heliocentrycznej lub innej zakładającej ruch Ziemi jest herezją/błędem przeciwko wierze. Orzeczenie to było oczywiste - Biblia wyraźnie mówi o nieruchomej Ziemi i o tym, że to Słońce krąży wokół niej, a nie na odwrót. Warto też wiedzieć, że nauka nigdy nie przedstawiła dowodu kontra. Tu warto dodać, że płaskoziemcy się mylą - Biblia mówi też o okrągłej Ziemi.

2. "kreacjonizm to pseudonauka" - argument chętnie używany do zdyskredytowania biblijnego opisu stworzenia. Piewcom tej tezy nie przeszkadza, że w nauce ciągle uczymy się kreacjonizmu właśnie - szczególnie w technikach, szkołach zawodowych czy na studiach technicznych, no i oczywiście w życiu praktycznym. Wielu z nas jest kreatorami - coś tworzy: pisze, buduje, projektuje, produkuje itd.

3. "opis stworzenia z Genesis należy rozumieć alegorycznie" - to kłamstwo bardzo chętnie uczone w seminariach, wykładane na kazaniach w kościołach i kaplicach modernistów, lefebrystów i sedewakantystów. Różni się jedynie to co według tych grup należy rozumieć z tego opisu alegorycznie. Moderniści - czyli większość księży udających katolickich - odrzucają praktycznie cały opis stworzenia, lefebryści i sedewakantyści odrzucają lub uważają za niepewne: stworzenie wszystkiego w 6 dosłownych dni/dób oraz stworzenie ciała ludzkiego bezpośrednio przez Boga z materii nieorganicznej. Nie przeszkadza im to, że sam Jezus potwierdził opis starotestamentowy (Ewangelia Marka 10,6): "Ale od początku stworzenia mężczyznę i niewiastę uczynił je Bóg" - nie ma tu więc miejsca na herezję ewolucjonizmu czy długi wiek świata postulowane przez heretyków takich jak Pius X i Pius XII, a tak bezmyślnie powtarzaną przez lefebrystów i sedewakantystów. Warto też dodać, że wszelkie metody radiodatowania już na wstępie obarczone są na ogół nieweryfikowalnymi założeniami czyniącymi je bezwartościowymi. Zresztą stosowanie tych metod zostało obalone, gdy niepoprawnie oszacowano wiek smoków/dinozaurów,które wedle różnorakich a licznych przekazów żyły współcześnie z ludźmi w ciągu ostatnich kilku tysięcy lat, a datowane są jedną ze wspomnianych błędnych metod na jakieś 65 mln lat.

4. "na początku był wielki wybuch" - kłamstwo wymyślone przez pewnego modernistę, udającego jezuitę, a mające na celu podważanie kolejności stworzenia przedstawionej w Genesis, gdzie najpierw stworzona jest Ziemia, a dopiero później księżyc, słońce i gwiazdy. Herezja ta była szczególnie droga antypapieżowi Piusowi XII, który dla otumanienia katolików podawał ją jako ... dowód na stworzenie. Co ciekawe kłamstwo zostało obalone obserwacyjnie m.in. przez ateistę - Haltona Arpa, który zauważył że interpretacja przesunięcia widma gwiazd ku czerwieni przez Hubbla, będąca początkiem tej piętrowej hipotezy, jest błędna, a przesunięcie to nie ma związku z odległością gwiazd od Ziemi.

5. "Nowy Testament znosi starotestamentowe kary śmierci" - kłamstwo to chętnie jest przytaczane przez zwolenników zniesienia kary śmierci, często ludzi którzy na takową karę zasługują, którzy usilnie przy tym pomijają słowa św. Pawła (Rzymian 13, 3-4) o tym że "przełożeni nie są na postrach dobremu uczynkowi, ale złemu. A chcesz się nie bać urzędu, czyń, co jest dobrego, a będziesz miał chwałę od niego. Albowiem jest sługą Bożym tobie ku dobremu. Lecz jeźli uczynisz co złego, bój się; bo nie bez przyczyny miecz nosi, albowiem jest sługą Bożym: mścicielem ku gniewu temu, który złość czyni". Św. Paweł (Rzymian I, 32) przypomina także starotestamentową karę dla sodomitów alias homoseksualistów: ", iż co takowe rzeczy czynią, godni są śmierci, a nie tylko, którzy je czynią, ale téż, którzy czyniącym zezwalają". Oczywiście prawa te miały wielkie przełożenie na prawodawstwo i praktykę prawną wszystkich krajów katolickich, gdy te jeszcze istniały i wiele przestępstw było karanych gardłem.

6. "wolność słowa jest najważniejszym prawem" - skoro wrogowie wiary głoszą ciągle kłamstwa - np. składając z różnych resztek rzekomych ewolucyjnych przodków ludzi, muszą czuć się bezkarni. W tym celu chętnie głoszą herezję absolutnej wolności słowa, sprzeczną bezpośrednio choćby z jednym z przykazań, zabraniającym składania fałszywego świadectwa. Kościół zawsze popierał wolność głoszenia prawdy - tu nie ma żadnych granic, prawdę można głosić zawsze. Jednak wolność głoszenia błędu nie jest prawem, a przestępstwem przeciwko Bogu

7. "wolność wyznania jest najwyższym prawem" - kłamstwo mające na celu niedopuszczenie religii katolickiej jako panującej. Kiedyś w krajach katolickich stanowiono prawa zgodne z doktryną katolicką. Pozwalano co prawda na pewne swobody wyznawców błędów ale miało to swoje ograniczenia. Przykładowo w Polsce królem mógł zostać wyłącznie katolik, heretycy byli często tolerowani, niekiedy nawet za bardzo ale od czasu do czasu podejmowano przeciw nim kroki czy to prawne czy to stosowano inne metody. Znanym przypadkiem jest wygnanie arian z Polski po "potopie" szwedzko-moskiewski, a także spalenie publicznego ateisty - Kazimierza Łyszczyńskiego - na mocy decyzji sądu sejmowego za panowania Jana III. Znana jest także polityka nominacyjna najjaśniejszego Zygmunta III, który niemal wyłącznie powierzał urzędy senatorskie katolikom czy promował jezuitów - tych prawdziwych, zwalczających słowem, a czasem i czynem herezje.

8. "małżonkowie są sobie równi" "kobiety są równe mężczyznom"- to kłamstwo jest podstawowe w walce z tradycyjnym, opartym na Biblii patriarchalnym modelem rodziny, a także społeczeństwa, uczone także przez modernistów, by osłabić naturalną uległość żon wobec mężów i w rezultacie doprowadzić do zrujnowania małżeństw. Skutek - plaga rozwodów, oszustw matrymonialnych, samotnych matek, samotnych ojców, nadmiaru starych panien i starych kawalerów, aktywistek politycznych, kobiet w szkołach, na stanowiskach urzędniczych (także wyższych) itp patologii.

9. "prawo do aborcji" "kompromis aborcyjny" - tu zwodnicy są tak sprytni że przytaczają rozważania św. Tomasz z Akwinu o tym kiedy człowiek dostaje duszę w łonie matki. Warto oczywiście przypomnieć, że te rozważania nie miały bynajmniej na celu stwierdzenia kiedy i czy można dziecko w łonie matki zabić. Spędzanie płodu w krajach katolickich było surowo karane, z karą śmierci włącznie. Katolików zatem nie powinno obchodzić czy to już człowiek czy tylko płód -jego pozbycie się powinno być ścigane prawnie i to oczywiście w każdym przypadku.

10. "dzieci nie można bić" -  potężne kłamstwo zwalczające tradycyjny model wychowawczy oparty na nagrodach i karach, zalecanych zresztą przez Biblię, przynajmniej wobec chłopców  "Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go – w porę go karci. Karcenia chłopcu nie żałuj, gdy rózgą uderzysz – nie umrze. Ty go uderzysz rózgą, a od Szeolu zachowasz mu duszę". Warto też wspomnieć o usunięciu kar cielesnych w szkołach - zapoczątkowane to zostało przez wrogów wiary , np. w Polsce przez masońską klikę króla Ciołka - Stanisława Augusta Poniatowskiego. Podobnie rzecz ma się w kryminalistyce - niegdyś były praktykowane publiczne chłosty za lżejsze przestępstwa, co na pewno jest rozsądniejsze niż zamykanie kogoś takiego na rok z zatwardziałymi recydywistami często o skłonnościach homoseksualnych. Zresztą tolerowanie w więzieniach grzechu sodomskiego, a mianowicie gwałcenia współwięźniów z całą pewnością również jest celowe i służy moralnemu niszczeniu osadzonych.




 

środa, 10 lipca 2019

Pod Zbarażem 10 lipca 1649 r.


Z zeznań jeńców wziętych przez podjazd Sierakowskiego polskie dowództwo wiedziało, że Kozacy z Tatarami są oddaleni o 5 mil. Ich przyjścia spodziewano się w sobotę 10 lipca. Ponieważ Kozacy nie mieli w zwyczaju walczyć lub maszerować bez taboru, regimentarze uznali, że zdążą jeszcze w ostatniej chwili uzupełnić zapasy przed ich przybyciem i wyprawili o świcie 10 lipca 18 towarzyszy i 1500 ciurów. Po tej grupie wyprawiono kolejne, razem wyszło z obozu co najmniej 4000 – 6000 czeladzi. Zapewne ciurów ze swego taborku wysłał także książę Jeremi.
 
Tymczasem część wojsk tatarskich wsparta oddziałami konnych Kozaków, idąc między Zbarażem, a Wiśniowcem obeszła obóz polski, tym sposobem odcinając drogę powrotną wyprawionej czeladzi. Ta w części zginęła, w części uciekła w kierunku Tarnopola, część zdołała wrócić do obozu. Polacy utracili 4000 – 6000 ludzi.
Po pobiciu picowników Tatarzy z Kozakami nadciągnęli od strony Starego Zbaraża pod obóz polski. Około godziny 6 rano „od pasieki książęcej, jako i od dąbrowy nad obozem książęcym”  zaczęli pokazywać się przed wałami. Konnica polska wyszła w pole. Wg. rady Ostroroga uszykowano ją w szachownicę. Na prawym skrzydle stanęły pułki Wiśniowieckiego i Ostroroga. W centrum zajęli miejsce Koniecpolski wraz z Sieniawskim, którzy objęli komendę nad swoimi pułkami wchodzącymi w skład większego pułku Ostroroga. Lewe skrzydło utworzyły pułki Firleja i Lanckorońskiego.
Tatarzy wysłali naprzód harcowników. Ich grupa (podobno aż 2000) starła się z Tatarami Wiśniowieckiego, którzy w sile 150 koni (nie wiemy czy etatowo, czy realnie do boju) pod jednym znakiem ruszyli im naprzeciw. Była to chorągiew Stapkowskiego lub Mikołajewskiego, wzmocniona częścią drugiej chorągwi Tatarów książęcych. Doszło do żwawej utarczki. Tatarzy Wiśniowieckiego będąc w mniejszej sile zostawili z tyłu sztandar i unikali zwarcia dzieląc szyk raz na trzy, drugi raz na cztery, wreszcie na dwie części. Po każdym takim podziale znów łączyli się w jeden hufiec. Wreszcie za czwartym razem, nie dzieląc się, uderzyli na przeciwnika „wraz iuz z Chorągwią skoczywszy”. Zostali jednak rozbici, a jednego z poruczników tatarskich „sześć razy w łeb szkodliwie cięto”.
Po zegnaniu polskiego harcownika, Tatarzy wraz z Kozakami „Pułkiem wielkym” natarli na siły książęce i stojący przed wałami taborek tegoż, obsadzony przez dwie kompanie piesze (etatowo 200 osób) i czeladź pułku książęcego (ok. 1500 ludzi). Ów pułk wielki powinien stanowić większość spośród wojska nieprzyjacielskiego, które już przybyło. To mogło w całości liczyć 20 000, ewentualnie sama grupa atakująca Wiśniowieckiego miała mieć 30 000 ludzi. Ta pierwsza cyfra wydaje mi się bardziej realna, choć i wyższa jest do przyjęcia. Niemniej przynajmniej w przypadku Tatarów w tej liczbie zawierała się także ich służba, złożona w dużej mierze z chłopców, a więc o znikomej wartości bojowej. Książę Jeremi uderzył na nieprzyjaciela swoim pułkiem, zostawiwszy w posiłku chorągiew Zamoyskiego (husarską lub kozacką). Oddziały Wiśniowieckiego nie zdołały od razu przełamać wroga. Kochowski twierdzi, że atakowano szablami, co sugeruje, że chorągwie husarskie pułku książęcego albo nie wzięły jeszcze w tym momencie udziału w walce albo nie miały kopii. To drugie wydaje się o tyle prawdopodobne, że tabor w którym zwykle wożono tę podstawową broń husarii znajdował się pod obozem w którym znalazła się główna siła żołnierzy wojewody ruskiego. Oczywiście Kochowski nie jest najbardziej wiarygodnym źródłem – w istocie husarze mogli atakować kopiami. W każdym razie doszło do zaciekłej walki wręcz z przeważającymi liczebnie Tatarami i Kozakami. Jednocześnie bronił się taborek. Dla rozstrzygnięcia na prawą flankę przeciwnika uderzyły ukośnie dwie chorągwie: wspomniana Zamoyskiego (100 lub 120 koni) i husarska Aleksandra Lubomirskiego (92 konie) z pułku Ostroroga. Atak posiłków zmusił wrogów do ucieczki. Polska jazda skręciła w prawo spędzając Tatarów nacierających na taborek i pognała ich na dystansie co najmniej ćwierci mili.
Po powrocie pod obóz oddziałów książęcych wrócili i wcześniej spędzeni Tatarzy. Nie śmieli już zbliżyć się do prawego skrzydła w większej sile. Podjęli za to harce. Przeciw ordyńcom niepokojącym centrum ruszyły w pewnym momencie cztery chorągwie kozackie z pułku Koniecpolskiego: Zaćwilichowskiego, Kalińskiego, Proskury i Ratowskiego (razem 388 koni). Gdy roty te Tatarzy „zewsząd ogarnęli”, na pomoc ruszyły dwie kolejne: Strzałkowskiego (95 koni) z pułku Koniecpolskiego i jedna z kozackich Sieniawskiego . Ich atak wyrwał z okrążenia wysłane wcześniej oddziały i zmusił Tatarów do cofnięcia. Rota Ratowskiego utraciła jednak swój sztandar.
Po dłuższych harcach Tatarzy wycofali się z przedpola obozu. Po ich odwrocie – pół godziny przed wieczorem zaczęły wracać do taboru chorągwie polskie. Sam Wiśniowiecki wprowadził 3000 ludzi (zarówno żołnierzy jak i czeladzi, tabor książęcy wszedł do obozu w trakcie harców), za nim wjechał jeszcze Jan Dzik z 7 chorągwiami: pięcioma Zamoyskiego i dwiema innymi. W walkach pod obozem obrońcy stracili kilkunastu towarzyszy (m. in. jednego „strzałą w pół przeszyto”) i kilkadziesiąt czeladzi. Zabity został między innymi chorąży z roty Ratowskiego, a także towarzysze z pułku Wiśniowieckiego: Rakowski i Szostowicki z roty Zamoyskiego. Z pozostałych pułków rotmistrza Duszyńskiego „na harcu postrzelono”. Straty tatarskie, wobec ich klęski w największym starciu, z pewnością były znacznie większe. Między innymi został zabity podskarbi chański „syn Gaziego beja imieniem Azamet”. Polacy wzięli jeńców. Od nich zapewne uzyskano informację, że Chmielnicki jest oddalony o 1,5 mili. Dowodzący prywatnymi chorągwiami Zamoyskiego Jan Dzik wysłał natychmiast z tą informacją jednego kozaka do Zamościa.
Po powrocie do obozu armia polska przystąpiła do dokończenia wałów. Wieczorem, już po zejściu z pola jazdy koronnej, przybył pod Zbaraż Chmielnicki z częścią wojska kozackiego, częścią taboru i artylerią. Wraz z nim nadciągnął też chan prowadząc główne siły tatarskie. Zajęły one stanowiska na południe od obozu i na zachód, ku Staremu Zbarażowi. Kozacy obsadzili małe lasy usytuowane przed obozem, których nieopatrznie nie wycięto z winy Firleja. Dowództwo polskie, z zadaniem poinformowania króla o zaczynającym się oblężeniu, wysłało towarzysza Chwalibowskiego. Ten przemknął się „mrokiem mimo nieprzyiaciela” i poszedł w kierunku Lublina (dotarł tam 17 lipca). Pozostali w obozie przez całą noc poprawiali wały.



Tak rozpoczęło się najsłynniejsze oblężenie w historii Polski.Zainteresowanych jego przebiegiem odsyłam do swojej książki na ten temat.
Jej elektroniczna wersja jest do nabycia tutaj: